Sceny na imprezie Nawrockiego. Po TYCH słowach tłum nagle zaczął śpiewać! „100 procent baterii”
Screenshot: Kanał Zero
Pod Pałacem Prezydenckim trwa spektakl, którego nie powstydziłby się Donald Trump. Zgromadzony na trybunach na Krakowskim Przedmieściu tłum zaczął nawet śpiewać na cześć prezydenta. Brakuje tylko papa mobile, który mógłby wozić Nawrockiego po ulicach Warszawy.
Jaja jak berety pod Pałacem
Czwartkowe wydarzenie pod Pałacem Prezydenckim przejdzie do historii jako himalaje politycznego absurdu. Chodzi oczywiście o uroczystość związana z pierwszą rocznicą zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta. W Polsce nigdy czegoś takiego nie było, ale też żaden prezydent nie miał tak wybujałego ego, żaden nie był tak zakochany w sobie i przekonany o swojej wielkości. Jeśli się mylimy, to nas poprawcie.
Zaczęło się od panelu dyskusyjnego, który prowadziła Dorota Gawryluk (nie słyszeliśmy, żeby protestowała, gdy jej rozmówcy mówili per „towarzysz” o marszałku Sejmu Włodzimierzu Czarzastym). O gościach nawet nie będziemy wspominać: wystawili Nawrockiemu taką laurkę, że szkoda słów. Były ochy i achy, było cmokanie i zachwyty. No dobra, dla przyzwoitości: na święcie Nawrockiego debatowali Krzysztof Stanowski, Rafał Ziemkiewicz i Andrzej Nowak. Serio, myśleliśmy momentami, że to transmisja z Placu Czerwonego, a nie Krakowskiego Przedmieścia.
Nawrocki przemawiał, tłum śpiewał
Po pochwałach ekspertów, przyszedł czas na wystąpienie gwiazdy wieczoru. Opalony Karol Nawrocki wkroczył w końcu na scenę (pod sceną towarzyszyła mu najbliższa rodzina) i zaczął nawijać. — To wy byliście moją siłą i nadzieją. Wy naród — mówił Nawrocki. — Jesteśmy z tobą! — odpowiadał tłum. – Jesteście ze mną, a jestem i będę z wami. Chcę być głosem Polek i Polaków, chcę być głosem polskiego narodu. Władza jest dla obywateli, a nie obywatele dla władzy. Dlatego oceniajcie mnie! — apelował. To był istny festiwal póz, min i krzyków.
— To naród jest władzą zwierzchnią w Rzeczpospolitej Polskiej, a dziś się o tym zapomina. Dlatego stoję tu z wami i przed wami, żeby powiedzieć, że z drogi, na którą wszedłem w czasie kampanii wyborczej, nigdy nie zejdę. Pozostanę waszym głosem — dodawał prezydent, a tłum odpowiadał „dziękujemy!”. — Jeśli ktoś spyta, jaki to był rok mojej prezydentury, odpowiem: był pracowity. Ale nie ma we mnie ani promila zmęczenia, mam dużo energii na kolejne cztery lata, 100 procent baterii — podkreślił. Tyle wystarczyło, by fani prezydenta odśpiewali mu „Sto lat”.
Cóż to będzie za wieczór. Nie zapomnimy go nigdy. A przecież jeszcze część artystyczna! Zapinamy pasy i lecimy dalej!
Źródło: Fakt.pl
3 Odpowiedzi na Sceny na imprezie Nawrockiego. Po TYCH słowach tłum nagle zaczął śpiewać! „100 procent baterii”
REZYDENT, SASZETKA, WETOMAN!!!! JEDYNY W HISTORII POWOJENNEJ POLSKI!!! SZKODNIK POLSKI, KRĘTACZ, KŁAMCA I OSZUST!!! ALE JAK WIDAĆ FANATYCY PIS SĄ ZACHWYCENI!!!
ZABRAKŁO GALI MMA Z NIM W ROLI GŁÓWNEJ, TRONU, SZAT KRÓLEWSKICH I WALK W KISIELU!!!! KOLEJNY LANS I KŁAMSTWA REZYDENTA ZA NASZE PIENIĄDZE!!!
Ponure widowisko wszyscy mają nas w przysłowiowy 4 literkach sady korupcja prokuratura policja uczciwy Polak dla nich sie nie liczy