Żurek za Bondara, nowy minister sprawiedliwości idzie va banque. „Tu się waży jego życie”
Screen: YouTube/ Wolne Sądy
Waldemar Żurek został nowym ministrem sprawiedliwości. Krakowski sędzia ryzykuje dużo, wchodząc do politycznej gry. O co chodzi?
Droga w jedną stronę
Jedna z najgłośniej komentowanych zmian, jaką przyniosła rekonstrukcja rządu Donalda Tuska, to dymisja Adama Bodnara ze stanowiska ministra sprawiedliwości. Zastąpi go Waldemar Żurek, sędzia znany z wieloletniej batalii o praworządność niszczoną przez rządy PiS. Ta nominacja jest zdecydowanie ogromną nobilitacją i furtką do wielu nowych możliwości, ale zarazem dużym ryzykiem, które podejmuje nowy szef resortu sprawiedliwości.
Przyjmując tę rolę, Waldemar Żurek musi zrzec się statusu sędziego. Zaznaczmy, że chodzi wyłącznie o okres piastowania wspomnianego wyżej stanowiska w rządzie, ale powrót do poprzedniej roli nie będzie taki prosty. Chodzi o to, że będzie to wymagało zgody prezydenta Karola Nawrockiego. Nie trzeba się długo domyślać, że „niezależny” od PiS polityk nie będzie przychylny Żurkowi.
Dziennikarze Onetu rozmawiali na ten temat z różnymi sędziami, którzy pokładają wielkie nadzieje w nowym szefie resortu sprawiedliwości. Przypomnijmy, że Adam Bodnar przez ostatnie miesiące był mocno krytykowany za brak efektów w realizacji jego planu rozliczenia działaczy PiS za liczne nadużycia. Żurek już zdążył udowodnić, że jego walka z politykami z Nowogrodzkiej to nie tylko puste deklaracje, ale realne działania. – Odważny to on zawsze był. Ale tu waży się niemal jego życie – skomentował jeden z rozmówców Onetu. Żurek przede wszystkim miałby zająć się kwestię neosędziów.
– On się nie zawaha, żeby dezaktywować karty wstępu dla ludzi z neo-KRS czy Trybunału Konstytucyjnego tak, żeby członkowie tych organów nie mogli dostać się do budynków. Możliwe, że pójdzie też na to, żeby stawiać im zarzuty karne za podszywanie się pod funkcjonariuszy publicznych, którymi nie są. Wiadomo, jak na to PiS zareaguje. I jak wściekną się ludzie od Zbigniewa Ziobry – stwierdził inny z sędziów, z którym rozmawiali dziennikarze. – Te kroki rozliczeniowe mogłyby dotknąć wszystkich neosędziów. Nie tylko tych z Sądu Najwyższego, chociaż ci pewnie poszliby na pierwszy ogień. Oczywiście, sam sędzia Żurek niczego takiego nie mówi, nie zapowiada, ale znając go, wiem, że czego jak czego, ale odwagi i determinacji mu nie zabraknie. Nawet gdyby sam miał za to kiedyś zapłacić – podsumował.
Źródło: Onet