Znany kryminolog o tragedii w Ustce: testy psychologiczne da się obejść! „To tylko wstępny filtr”

Kryminolog Paweł Moczydłowski uważa, że można było zapobiec tragedii w Ustce. Zginęła 4-letnia dziewczynka, a pięć osób zostało rannych. Badania są konieczne tam, gdzie występuje stres i funkcjonariusz ma dostęp do broni.

Paweł Moczydłowski, były szef służby więziennej i kryminolog zaznaczył, że „Zawiódł ważny element, jakim jest bieżąca ocena zachowania i kondycji psychicznej funkcjonariusza”. Moczydłowski wyraźnie podkreśla, że problemem nie były jedynie jednorazowe badania psychologiczne przy przyjęciu do służby, ale raczej ciągły monitoring psychiczny funkcjonariuszy.Test psychologiczny do służby w tak elitarnej formacji jak SOP jest jedynie narzędziem selekcyjnym, które niestety można obejść – wyjaśnia ekspert.

W jednym z mieszkań w Ustce, 44-letni funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa zaatakował nożem swoich najbliższych podczas urlopu. W wyniku ataku zmarła czteroletnia dziewczynka, a pięć osób zostało rannych w tym także funkcjonariusz. Policja i prokuratura prowadzą śledztwo. Do zdarzeni doszło w poniedziałek w godzinach wieczornych. Pułkownik Bogusław Piórkowski z SOP, poinformował, że zostanie wszczęta procedura mająca na celu wydalenie funkcjonariusza ze służby.

Doświadczenie pod lupą eksperta

Kryminolog zaznacza, że testy, które mają selekcjonować kandydatów do służby, mogą być ograniczone i nie wykrywają problemów. Szczególnie tych, które pojawiają się w trakcie dłuższej kariery zawodowej.Użyteczność testów psychologicznych jest bowiem ograniczona. Nie można zakładać, że wyeliminują one wszystkie osoby nienadające się do służby – podkreśla prof. Moczydłowski.

Ekspert kryminologii wskazuje, że przy obecnych procedurach możliwe są luki. Takie, które pozwalają na pozostawanie w służbie osobom, u których rozwijają się problemy psychiczne. – Konieczna jest dalsza, systematyczna obserwacja funkcjonariuszy, bez względu na ich staż – stwierdza profesor.

Moczydłowski zwraca uwagę także na inne aspekty badawcze. Jego zdaniem „nie należy też zapominać o badaniach okresowych, które mogą być sygnałem ostrzegawczym, że dzieje się coś niepokojącego”.

Według prof. Moczydłowskiego to właśnie systematyczna, ciągła ocena kondycji psychicznej i zachowań funkcjonariuszy jest kluczowa. Tymczasem praktyka w tych sprawach wciąż wykazują poważne braki. – Niestety, żadne z mechanizmów zabezpieczających, istniejących przynajmniej w teorii, nie zdołało zapobiec tej tragedii – podsumowuje jeszcze Moczydłowski.

Broń i stres przeciw przemocy

Sytuacje, w których funkcjonariusze służb mundurowych dopuszczają się przemocy wobec własnych rodzin, należą do tragicznie rzadkich. Jednak nie są całkowicie nieznanych w literaturze naukowej. W badaniach nad przemocą domową uwzględnia się też przypadki policjantów czy strażaków. Szczególnie w tych zawodach, w których praca związana z przemocą, stresem i dostępnością do broni. To są czynniki, które mogą stanowić o ryzyku przemocy, ale nie są decydujące.

Psychologiczne analizy sytuacji, w których funkcjonariusze popełniają morderstwo wobec członków własnej rodziny, wskazują jeszcze coś innego. Takie zdarzenia często łączą się z złożonymi zaburzeniami psychicznymi, chronicznym stresem, konfliktem wewnętrznym i problemami w relacjach rodzinnych.

Źródło: Fakt

Kuba Urbański

Scenarzysta, reżyser i historyk sztuki. Przez wiele lat reporter i publicysta w prasie i w radiu, m. in. Gazeta Wyborcza, Wprost, Polskie Radio 1 i BBC. Autor bloga „To kwestia sztuki”.
Teraz pisze recenzje filmowe i teksty publicystyczne z zakresu mediów, spraw społecznych oraz kultury.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *