Nowe fakty ws. tragedii w Ustce. To mogła być przyczyna zbrodni. „Kłótnia musiała trwać dłużej”

Tragedii w Ustce można było zapobiec? Na jaw wychodzą nowe fakty o konflikcie w rodzinie funkcjonariusza, który popełnił zbrodnię.

O tej tragedia nie przestaje się mówić od wielu dni. Dramat, który rozegrał się w jednym z mieszkań przy ulicy Bałtyckiej w Ustce jest poruszający i zawiera w sobie wiele pytań. Jedno z nich zadają sobie śledczy: „Co tak naprawdę wydarzyło się za drzwiami domu rodziny Piotra K.?”.  Sam atak był brutalny i bezprecedensowy. Informacje ujawnione przez znajomego mężczyzny, rzucają światło na rodzinne napięcia, które mogły być tłem tej tragedii.

Rodzina Piotra K., funkcjonariusza SOP, z zewnątrz sprawiała wrażenie szczęśliwej i zgranej. Zdjęcia w mediach społecznościowych pokazywały uśmiechnięte twarze. Także wspólne wyjazdy i czułe relacje. Jednak słowa mężczyzny, który znał Piotra K. z misji zagranicznych, sugerują, że rzeczywistość odbiegała od tej sielankowej przedstawianej w social mediach.

Widziałem się z nim na początku października i wiem, że wtedy jego relacja z żoną była zła – mówi mężczyzna z dziennikarzami programu „Uwaga” w TVN. – Chciał wynająć kawalerkę na Bródnie, żeby mieć blisko do dzieci, ona (żona; przypis red.) nie stanęła po jego stronie w jakimś konflikcie, dotyczącym pracy, mówił, że chciał rozwodu, a ona nie chciała mu dać, a wcześniej było odwrotnie, więc kłótnia między nimi musiała trwać dłużej – dodał znajomy Piotra K.

Konflikt z silną kobietą

Konflikty małżeńskie miały miejsce już na kilka miesięcy przed tragedią. Znajomy podkreślił, że Piotr K. nie chciał wyjaśniać szczegółów tego sporu. Jednak było jasne, że miało to wpływ na nastroje w domu. Tym samym na niego samego. – To kobieta o silnym charakterze, ze swoim zdaniem. Zawsze miała dużo do powiedzenia – opowiada o żonie Piotra K. inny znajomy rodziny.

Sąsiedzi z Ustki opowiadali wcześniej o rodzinie funkcjonariusza, jak o kimś, kto powinien być wzorem dla innych. – Zawsze uśmiechnięci, a z nim rozmawiałem jeszcze dzień przed ta tragedią, był bardzo miły – zeznała jedna z sąsiadek w słupskiej prokuraturze, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Tragedia rozegrała się 26 stycznia 2026 r. wieczorem, kiedy rodzina spędzała spokojny czas w mieszkaniu u teściów. Grali w karty, rozmawiali i wydawało się, że nie ma żadnych napięć ani kłótni. W pewnym momencie Piotr K. wyszedł do kuchni, wrócił z nożem i zaczął atakować najbliższych. Teściowie powiedzieli prokuratorowi, że „nic nie zapowiadało tragedii”, normalny dzień, normalnej rodziny. Podkreślili jednocześnie, że celem ataku była przede wszystkim żona Piotra K.

W trakcie szamotaniny, została śmiertelnie ranna 4-letnia córka. Dziewczyna zmarła mimo reanimacji, zaraz po tym, jak na miejsce przyjechała karetka. Jej matka oraz dziadkowie zostali ciężko ranni. Starszy syn zdołał uciec z mieszkania i wyszedł na klatkę schodową. Policja musiała użyć paralizatora, by obezwładnić napastnika. Nie było bowiem bezpiecznego pola do użycia broni palnej. W mieszkaniu działało kilka patroli. Policjanci mieli do czynienia z wyjątkowo silnym i nieobliczalnym przeciwnikiem. Piotr K. mierzy około dwóch metrów, waży 140 kilogramów i przeszedł przeszkolenie bojowe.

Psycholog nie przesłuchuje oficera

Znajomy Piotra K. wspominał także o badaniach psychologicznych, które funkcjonariusz SOP przeszedł niedawno pozytywnie. Jego zdaniem takie testy niewiele weryfikują. – Nie oszukujmy się, to jest farsa. (…) Jak ktoś je zdaje za piątym czy którymś razem, zna dobrze pytania. Myślę, że przez 30 lat to były te same arkusze. To nic nie weryfikowało – tłumaczy znajomy

Psychologowie w tej sytuacji podkreślają, że rozwód, konflikt małżeński, trudności w rodzinie, a nawet problemy z dziećmi, to czynniki wysokiego ryzyka. Szczególnie u osób noszących broń. System tego nie weryfikuje. Poza tym psycholog, w trakcie badania, słyszy to, co funkcjonariusz chce powiedzieć. Pamiętajmy, że oficerowie służb, są szkoleni do kontroli swoich emocji i narracji. – Te testy łatwo „wyuczyć” – opowiada jeden z psychologów. – Funkcjonariusze krążą po tych samych arkuszach od lat. Wiedzą, jak odpowiadać, by „wyjść dobrze” – dodaje.

Piotr K. przyznał się do zarzutów i został zawieszony w SOP. Prokuratura Okręgowa w Słupsku postawiła mu zarzut zabójstwa córki i usiłowania zabójstwa czworga członków rodziny. Mężczyzna służył od 23 lat. Rzecznik SOP tłumaczył, że na początku października ubiegłego roku Piotra K. poddał się badaniom psychologicznym. Po nich został dopuszczony do dalszej służby. Mężczyźnie grozi dożywocie. Jego żona, nadal w stanie ciężkim, przebywa w jednym z pomorskich szpitali.

Źródło: SuperExpress/TVN

Kuba Urbański

Scenarzysta, reżyser i historyk sztuki. Przez wiele lat reporter i publicysta w prasie i w radiu, m. in. Gazeta Wyborcza, Wprost, Polskie Radio 1 i BBC. Autor bloga „To kwestia sztuki”.
Teraz pisze recenzje filmowe i teksty publicystyczne z zakresu mediów, spraw społecznych oraz kultury.

Jedna odpowiedź na Nowe fakty ws. tragedii w Ustce. To mogła być przyczyna zbrodni. „Kłótnia musiała trwać dłużej”

  1. Tajga pisze:

    Silny charakter to nie powód by zabić jego włascicielkę, a 4 latka to nie dziewczyna. To dziewczynka lub małe dziecko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *