Ziobro w szoku! Morawiecki usłyszał pytanie o uciekiniera, padła TAKA odpowiedź. „Nie zgodzę się”
screen / Żurnalista YT
Mateusz Morawiecki usłyszał pytanie o Zbigniewa Ziobrę. Stanowcza odpowiedź byłego premiera może zdziwić PiS-owskiego uciekiniera.
Ziobro uciekł do USA
Zbigniew Ziobro przez kilka miesięcy ukrywał się w Budapeszcie przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Wiszą nad nim zarzuty związane z nieprawidłowościami wokół Funduszu Sprawiedliwości. W kwietniu na Węgrzech zmieniła się jednak władza. Nowy premier Węgier Peter Magyar od razu dał do zrozumienia, że polityczni uciekinierzy nie mają czego szukać w jego kraju. Ziobro wyjechał więc do USA. Plan ma prosty – przeczekać tam do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych i wrócić do Polski, jeśli wygra PiS.
Oczywiście Ziobro wyobraża sobie, że w takim przypadku wróci do Polski jako nowy minister sprawiedliwości i prokurator generalny. I w tej roli od razu realizuje polityczną zemstę, zaczyna rozliczać przedstawicieli obecnej władzy. Pozostaje pytanie, czy w PiS wciąż widzą Ziobrę pełniącego tak ważne stanowisko. Nie jest tajemnicą, że nie wszystkim w partii podoba się jego ucieczka, choć oficjalnie wszyscy będą go bronić.
Morawiecki nie chce Ziobry na ministra
Ziobrze na pewno nie spodoba się wypowiedź Mateusza Morawieckiego. Były premier rozmawiał z Żurnalistą. Nagle padło pytanie, czy gdyby ponownie był premierem, Zbigniew Ziobro zostałby ministrem sprawiedliwości.
– Nie – odpowiedział bez wahania Morawiecki. – Dlatego, że nasza współpraca nie układała się najlepiej, mówiąc eufemistycznie. Ale dzisiaj pan Zbigniew Ziobro jest w trudnej sytuacji życiowej i ja nie chcę jego atakować. Jeżeli ktoś jest w bardzo trudnej sytuacji, to staram się raczej po prostu albo pomóc, albo przynajmniej nie przeszkadzać – mówił dalej były premier.
Morawiecki bronił Ziobry, przekonywał, że uciekinier nie może liczyć w Polsce na uczciwy proces. Z drugiej strony przekonywał jednak, że sam postąpiłby inaczej niż partyjny kolega.
– Rozumiem jego pozycję, chociaż sam bym postąpił inaczej i sam bym nigdy z Polski nie wyjechał. Ale rozumiem, on też jest chory, leczy się i nie chciałbym wchodzić w te tematy – wskazał. – Jeśli cofamy się wyłącznie do przeszłości, to odpowiadam: nie. I nie zgodzę się, żeby z powrotem ministrem sprawiedliwości był ten sam minister sprawiedliwości. Ale będę bronił jego dzisiaj w obliczu tego reżimu Żurka, Tuska – dodał Morawiecki.
Bez azylu
Tymczasem, jak poinformował Radosław Sikorski, politycy PiS utracili status uchodźcy nadany im przez Węgry.
– Otrzymałem pisemne potwierdzenie, że Węgry cofnęły status uchodźcy Marcinowi Romanowskiemu, Zbigniewowi Ziobrze i Patrycji Koteckiej-Ziobro. Unieważniły także ich dokumenty podróży. Koła sprawiedliwości mielą powoli, ale mielą – przekazał w czwartek szef MSZ.
Ziobro robi jednak dobrą minę do złej gry. W rozmowie z reporterem Polsat News, z typową dla siebie butą, przekonywał, że nic się nie stało.
– Fajtłapy nie wiedzieli o tym, że istnieje coś takiego jak paszport genewski, który pozwalał mi poruszać się po świecie i fajtłapy nie wiedzą o tym, że wiza jest niezależna od dokumentów, w oparciu o które została udzielona. Oni po prostu nic nie wiedzą, z niczym sobie nie radzą i są kompletnie niekompetentni w każdej dziedzinie, od służby zdrowia przede wszystkim zaczynając – mówił uciekinier. Ziobro został też zapytany o możliwą deportację do Polski. Mówił o tym wcześniej minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
– Szkoda, że nie do dołu, że w bagażniku Żurka. Tylko powinien tutaj swój deportować samochód, by ten bagażnik mógł być użyty. No poziom Żurka, to jest poziom Żurka. Zostawmy ubolewanie nad jakością ministra sprawiedliwości Koalicji Obywatelskiej – kpił Ziobro.