Z Trumpem coraz gorzej, współpracownik prezydenta USA wszystko wyśpiewał. „Uważa się za najpotężniejszą…”

Donald Trump coraz bardziej odkleja się od rzeczywistości, a jego narcyzm wymyka się spod kontroli. Prezydent USA w prywatnych rozmowach ma już nawet porównywać się do Napoleona i Juliusza Cezara.

Narcyz trzęsie światem

Donald Trump w oczach polityków polskiej prawicy uchodzi za wzór do naśladowania, zbawcę świata, półboga i wielkiego bohatera. Odnosimy nieodparte wrażenie, że ci wszyscy śmieszni posłowie, którzy paradowali po Sejmie w czapeczkach z hasłem „Make America Great Again” chętnie ucałowaliby prezydenta USA – i to nie tylko w sam środek czoła. Co gorsza, opalony sam by to pewnie zrobił, gdyby był w stanie.

Donald Trump od początku swojej drugiej bardzo szybko się „odpala”, mając w nosie powagę swojego urzędu, konwenanse, obecność kamer czy po prostu kulturę osobistą. Prezydent USA obraża dziennikarki, politycznych przeciwników, z każdego zdania, które wypowiada wylewa się buta, chamstwo i bezczelność. Opalony prezydent USA myśli, że jest władcą świata, a inne, gorsze państwa i ich władze powinny kłaniać mu się w pas. No i przyznać Pokojową Nagrodę Nobla.

Z każdej miny, każdego zdania i każdej pozy Trumpa bije narcyzm i megalomania. I niestety nie są to tylko przypuszczenia. W „The Athletic” pojawił się teraz artykuł, w którym o prezydencie USA – oczywiście anonimowo – wypowiadają się jego współpracownicy. I obraz Trumpa, który mamy w głowie, tylko się potwierdza. Prezydent USA ma uważać siebie za „najpotężniejszą osobę, jaka kiedykolwiek żyła” i porównywać się do takich postaci jak Napoleon Bonaparte, Aleksander Wielki czy Juliusz Cezar.

Ma wszystko w nosie

Donald Trump w tekście „The Athletic” jawi się jako osoba, która chce za wszelką cenę łamać normy i zasady, nadawać światu nowy bieg wydarzeń i zostać bohaterem swojej epoki. Co gorsza, Trump wie, że to jego druga i ostatnia kadencja, więc ma w nosie polityczne kalkulacje. – Jest odciążony od trosk politycznych i może robić to, co naprawdę słuszne, a nie to, co leży w jego interesie politycznym. Stąd decyzja o uderzeniu na Iran – powiedział dziennikarzom urzędnik administracji prezydenta USA.

To wszystko sprawia, że Trump chce na każdym kroku podkreślać swoją potęgę. Objawia się to nawet w takich sprawach jak budowa sali balowej za 400 mln dolarów, budowie łuku triumfalnego o wysokości 76 metrów czy planach zmiany nazwy Kennedy Center na Trump-Kennedy Center.

Tutaj już nie ma ratunku. Tu trzeba dzwonić po lekarza.

Źródło: The Athletic, o2.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *