Wysłał SMS do posłanki PiS. „Ojciec Rydzyk pilnie wzywa”. Zerwała się na równe nogi i wybiegła
Screen: Radio Maryja Youtube
– Do posłanki PiS Sobeckiej napisałem, że ojciec Rydzyk pilnie wzywa ją do telefonu, bo w Toruniu czeka. I ona wybiegała z sali, a ja miałem ubaw siedząc na górze – opowiedział influencer i były współpracownik „Tygodnika Nie” Michał Marszal. Markowi Sawickiemu też wyciął niezły numer!
Posłanka PiS tylko czeka na SMS od Rydzyka?
Michał Marszał to influencer, który pracował jako dziennikarz w „Nie” Jerzego Urbana, do tego odpowiadał za stronę tygodnika na Facebooku. Nabijał się tam głównie z PiS, ale czasami obrywało się i innym partiom. Teraz odsłonił kulisy swojej pracy i w TOK FM opowiedział, jakie żarty robił politykom.
– Wziąłem w Sejmie numery do wszystkich posłów, bo wtedy jeszcze można było pochodzić po prostu po biurach partii w Sejmie i je zbierać. Kupiłem starter w sejmowym kiosku i pisałem SMS-y z trybuny sejmowej – zaczął swoją opowieść. Gdy wysłał wiadomość do ofiary, obserwował jej reakcje. I wtedy robiło się najzabawniej!
– Do posłanki PiS [Anny] Sobeckiej napisałem, że ojciec Rydzyk pilnie wzywa ją do telefonu, bo w Toruniu czeka. I ona wybiegała z sali, a ja miałem ubaw siedząc na górze. Do agenta Tomka – bo był wtedy posłem – pisałem, że jest taki przystojny, a on odpisywał: „Proszę się natychmiast przedstawić, bo zgłoszę sprawę do prokuratury” – opowiadał radiu Marszał.
Sobecka jest znana ze swojej miłości do o. Tadeusza Rydzyka. Kilka lat temu oburzała się np. gdy media zaczęły sugerować, że duchowny jest jednym z najbogatszych Polaków. – Sprzeciwiam się tego typu publikacjom i zachęcam do wzięcia przykładu z o. dr. Tadeusza Rydzyka i tworzenia wielkich dzieł służących milionom Polaków –napisała w liście otwartym ta toruńska posłanka.
Chodź na wódkę!
Sobecka stawała na baczność na samo słowo „Rydzyk”, z kolei poseł PSL Marek Sawicki raczej nie należy do szczególnie obowiązkowych. W Sejmie chyba się mu kiedyś nudziło i Marszał postanowił zaproponować mu alternatywne spędzanie czasu. – Do niego napisałem: „co tu będziesz siedział, takie nudy, dawaj na wódkę do pokoju 105”. I widzę, że on wyjmuje ten telefon, patrzy, patrzy i odpisuje: „Dobra, zaraz będę”. Takie pyszne rzeczy się robiło – wspominał w rozmowie z Karoliną Oponowicz.
Nie wiemy tylko, jak skończyła się ta historia – ludowiec musiał być zawiedziony: ktoś narobił mu smaka, a potem nawet zapewne nie otworzył drzwi!
Źródło: TOK FM