Wszystko się nagrało! Kamery nagle pokazały Morawieckiego, a on… „Pan tu ma czelność przyjść i…”

Tomasz Trela z Lewicy ciskał gromy z mównicy i punktował Mateusza Morawieckiego. Były premier chyba go nawet nie słuchał, bo miał w tym czasie inne zajęcie.

Dyskusja o budżecie

W czwartek, 8 października posłowie znów debatowali nad ważnymi dla państwa i Państwa sprawami. Jednym z głównych punktów posiedzenia było pierwsze czytanie projektu ustawy budżetowej na 2027 rok. Dyskusja dotyczyła planowanych dochodów i wydatków państwa, a także kierunku polityki finansowej rządu. W projekcie przewidziano 696,4 mld zł dochodów oraz 977,6 mld zł wydatków. Skala tych kwot sprawiła, że kwestie gospodarowania publicznymi pieniędzmi stały się jednym z głównych tematów politycznej debaty.

Atmosfera zrobiła się gorąca już podczas wystąpienia Mateusza Morawieckiego. – Ale największy rachunek, który dręczy Polaków i będzie dręczył kolejne pokolenia, to rachunek tego budżetu. Budżetu, który jest dziurawy jak durszlak. Budżetu, który nie zapewnia podstawowych potrzeb Polaków – mówił były premier. Kto jak kto, ale Morawiecki jak mało kto wie, jak źle wydawać pieniądze z budżetu. Na reakcję z sali nie trzeba było długo czekać.

Trela nie wytrzymał

Szczególnie wyraziste było wystąpienie Tomasza Treli z Lewicy, który zwrócił się bezpośrednio do Mateusza Morawieckiego. Poseł zarzucił byłemu premierowi hipokryzję i zakwestionował jego wiarygodność w sprawach dotyczących zarządzania finansami publicznymi. – Dzisiaj mamy festiwal takiej obłudy i hipokryzji ze strony PiS i „PiS bis”. Bo jak słyszę pana posła Morawieckiego, który żali się, że ktoś ma gabinet i limuzynę, a sam przyjechał tutaj z kierowcą — funkcjonariuszem SOP niemiecką limuzyną, no to trzeba być naprawdę wyjątkowym obłudnikiem – mówił.

Trela nawiązał też do sytuacji gospodarczej w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości, wskazując na wysoką inflację i wzrost cen. Przypominał, że politycy PiS, którzy dziś krytykują działania obecnej władzy, sami odpowiadali wcześniej za podejmowane decyzje gospodarcze. Polityk Lewicy nie szczędził mocnych sformułowań. Zarzucał Morawieckiemu, że krytykuje obecne władze, choć sam powinien rozliczyć się z efektów własnych rządów. W swoim wystąpieniu odniósł się także do politycznej pozycji byłego szefa rządu i jego inicjatywy Rozwój Plus.

Morawiecki w telefonie

Uwagę przyciągnęła jednak nie tylko treść przemówienia, ale również reakcja Morawieckiego. Gdy Trela mówił z sejmowej mównicy, kamery pokazały byłego premiera spoglądającego w telefon. Zapewne były premier miał ciekawsze rzeczy do roboty – może przeglądał Facebooka, może grał w gierkę albo sprawdzał wyniki meczów. Tego się już nie dowiemy.

Spór Treli z Morawieckim przypomniał, że rozliczenia poprzednich rządów pozostają ważnym elementem debaty publicznej, a sejmowe kamery potrafią przyciągnąć uwagę nie tylko słowami polityków, lecz także ich zachowaniem podczas wystąpień przeciwników.

Źródło: Onet

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *