Trump wpadł w furię, Zełeński musiał być w szoku. TAK wyglądała rozmowa prezydentów. „Jeśli Putin tego zechce….”
screen/ TVN24
To była burzliwa rozmowa! Donald Trump miał podczas ostatniego spotkania z Wołodymyrem Zełenskim w Białym Domu reagować w bardzo gwałtowny sposób — podnosił głos, przeklinał i rzucał mapami.
Trump miał krzyczeć na Zełenskiego
Polityka to tak naprawdę rzadko kurtuazja i kulturalne rozmowy. Z relacji „Financial Times” wynika, że prezydent USA Donald Trump dąży do porozumienia z Rosją, ale kosztem Ukrainy. Wołodymyr Zełenski, który nie chciał zgodzić się na takie rozwiązanie, miał zostać przez mieszkańca Białego Domu potraktowany w bardzo ostry sposób: Trump miał rzucać wściekle mapami i wprost mu grozić. – Jeśli Putin tego zechce, zniszczy cię – ostrzegał prezydenta Ukrainy.
W zamian za pokój Ukraina miałaby oddać Rosji cały Donbas, choć ostatecznie Zełenskiemu udało się wtedy przekonać Trumpa do rozważenia wariantu polegającego na zamrożeniu obecnej linii frontu.
Gra USA
Cała sytuacja wpisuje się w szerszy kontekst strategii USA wobec Rosji i Chin. Według ekspertów, Stany Zjednoczone mogą próbować wykorzystać Rosję jako narzędzie w swojej rywalizacji z Chinami, a Ukraina w tej układance miałaby pełnić rolę karty przetargowej – osłabienie Kremla nie miałoby prowadzić do jego upadku, lecz do wciągnięcia go w orbitę wpływów Waszyngtonu.
W czasie negocjacji Zełenski zabiegał zresztą o dostawy amerykańskich pocisków dalekiego zasięgu Tomahawk, lecz USA ostatecznie odmówiły ich przekazania, co potwierdza cyniczny charakter amerykańskiej polityki – chodzi o interes Amerykanów, a nie zbytnie wzmocnienie Kijowa.
To wszystko oznacza próbę realizacji tzw. „odwróconego Kissingera”, które to pojęcie odnosi się do koncepcji geopolitycznej inspirowanej strategią Henry’ego Kissingera z lat 70., który doprowadził do zbliżenia USA z Chinami, by osłabić ZSRR. „Odwrócony Kissinger” to odwrotna logika: Stany Zjednoczone miałyby dziś próbować porozumieć się z Rosją, by ograniczyć potęgę Chin. W tym scenariuszu Moskwa nie jest już głównym przeciwnikiem, lecz potencjalnym partnerem w równoważeniu wpływów Pekinu. Krytycy tej strategii wskazują jednak, że takie podejście może oznaczać poświęcenie interesów Ukrainy, a pośrednio też Polski.
Źródło: ft.com