To się w PiS zdziwią! Posłanka krytykuje partyjnych kolegów za wyzywanie Giertycha. „Te słowa…”
Panika w PiS po głośnej awanturze w Sejmie, podczas której zwyzywano Romana Giertycha. Kolejna osoba przyznaje się do błędu i przeprasza. Co więcej, tym razem posłanka partii Jarosława Kaczyńskiego poszła o krok dalej i skrytykowała swoich kolegów.
Strach PiS przed konsekwencjami
Nie da się nie zauważyć, że gdy opadł kurz po awanturze w Sejmie, która miała miejsce 2 kwietnia, podczas której politycy PiS zwymyślali Romana Giertycha od „morderców”, przyszedł czas na refleksje, ale i również strach. Poseł KO zapowiedział pozew przeciwko osobom, które tego dnia skandowały to hasło i jak widać pierwsze osoby z Nowogrodzkiej zaczęły tracić pewność siebie.
Jako pierwszy przeprosił Robert Telus, który najpierw zarzekał się, że on wcale nie krzyczał wraz z resztą członków PiS, ale potem pokazano mu nagranie, na którym wyraźnie widać jego skandaliczne zachowanie. Teraz w rozmowie z „Super Expressem” swoją pokorę okazała Anna Kwiecień. Ona też zapewnia, że niczego nie zrobiła, ale jest na liście ukaranych przez Prezydium Sejmu.
– Nie nazwałam tak Giertycha, bo nie jest mordercą – stwierdziła. – Te słowa pod jego adresem w ogóle nie powinny paść – przyznała Kwiecień, krytykując partyjne koleżanki i kolegów.
Posłanka twierdzi, że ona jedynie wzywała Giertycha do opuszczenia mównicy sejmowej. – Emocje na tej sali były rozgrzane do czerwoności, straciliśmy przecież naszą koleżankę, Panią Basię, z którą pracowaliśmy tyle lat. Ta historia dotknęła nas do żywego, to jak była potraktowana w prokuraturze, jak czuła się po tym przesłuchaniu – tłumaczyła się Kwiecień.
Refleksja w PiS?
Jak na razie, Prezydium Sejmu podjęło decyzję o ukaraniu 49 posłów PiS obniżeniem im uposażenia o połowę na okres dwóch miesięcy. Natomiast główni prowokatorzy całego zajścia – Jarosław Kaczyński i Iwona Arent – zostali odcięci od pełnego uposażenia na okres trzech miesięcy.
Tłumaczenie się Kwiecień, że ich atak na Giertycha był wywołany „rozgrzanymi emocjami” są dosyć kiepską wymówką. Awanturę sprowokował Jarosław Kaczyński – to on jako pierwszy wyszedł na mównicę. Nazwał Romana Giertycha „sadystą” i obwinił go za śmierć Barbary Skrzypek.
Zachowanie prezesa zaczyna ciążyć politykom PiS. Wygląda to trochę tak, jakby miało dojść do rozłamu w partii z Nowogrodzkiej i niektóre osoby zdały sobie sprawę, że nie ma co na ślepo wykonywać zaleceń prezesa, ponieważ jedynie pójdą na dno z całym statkiem.
Źródło: Super Express
2 Odpowiedzi na To się w PiS zdziwią! Posłanka krytykuje partyjnych kolegów za wyzywanie Giertycha. „Te słowa…”
Pisuar Kaput
Z tonącego okrętu wszystkie szczury uciekają a dno jest blisko.