TEJ ustawy Nawrocki też nie podpisze? Tusk już reaguje na zapowiedzi prezydenta. „Złośliwa fanaberia”
screen/ Kancelaria Premiera YT
– Nie interesuje mnie tutaj opinia pana prezydenta, bo budżet tak czy inaczej będzie realizowany – powiedział premier Donald Tusk, gdy zapytano go o wypowiedzi Karola Nawrockiego dot. ustawy budżetowej
Nawrocki o budżecie
Sejm zakończył prace nad ustawą budżetową na 2026 rok, Senat dodał do niej poprawki, izba niższa je zatwierdziła, a teraz dokument trafił na biurko Karola Nawrockiego, który ma 7 dni na podjęcie decyzji o jego podpisaniu lub skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego. Co zrobi?
– Mam wiele zastrzeżeń do polskiego budżetu i rozdysponowania polskich środków na przyszły rok. Dużo żalu do polskiego rządu i ministra finansów, że tak zaniedbał kwestie budżetowe i nie mamy właściwie czym dzielić – ostrzegł mieszkaniec Pałacu Prezydenckiego.
Zaczął też zarzucać rządowi, że nie dba o stan finansów państwa. – Największą jest to, że stan finansów publicznych, za sprawą niedoskonałej pracy ministra Domańskiego, jest dzisiaj nie w takim stanie, jak powinno to wyglądać w państwie, które jest w grupie G20. Z jednej strony mówimy o sukcesach gospodarczych przez 35 lat, a z drugiej strony widzimy budżet i stan finansów publicznych, który budzi zastrzeżenia prezydenta Polski, ale też obywateli – atakował rząd.
Co na to Tusk?
O to wszystko zapytano premiera Donalda Tuska. – Nie interesuje mnie tutaj opinia pana prezydenta, bo budżet tak czy inaczej będzie realizowany, więc mam nadzieję, bo to by dobrze wyglądało, tak w sposób cywilizowany i byłoby normalnie, gdyby prezydent podpisał budżet. Ale jeśli nie podpisze i skieruje do Trybunału, to jak wiecie, w praktyce niczego to nie zmienia – powiedział szef rządu.
Nie krył, że jeżeli prezydent podpisze budżet, będzie to „coś naturalnego i oczywistego”.
– Jeśli nie podpisze, to uznam to za jakąś złośliwą fanaberię niepotrzebną, ale to niczego nie zmieni – skwitował szef rządu.
Warto dodać, że prezydent nie może zawetować budżetu. Nie może też rozpisać teraz nowych wyborów – to byłoby realne, gdyby Sejm nie dostarczył mu ustawy, a tak, jak wiemy, się nie stało.
Rząd ma zresztą plan B na wypadek „fanaberii”. Minister finansów Andrzej Domański wyjaśniał w Polsat News, że jeżeli ustawa trafi do Trybunału Konstytucyjnego rząd będzie funkcjonował na podstawie projektu budżetu złożonego wcześniej do Sejmu. Tyle że oznacza to brak dodatkowych pieniędzy dla Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego czy Agencji Wywiadu.
Źródło: Polsat News, Money.pl, Wprost