Nawrocki znów żali się na Tuska, po TEJ odpowiedzi z rządu zrzednie mu mina. Dosadnie! „Szlag człowieka trafia”
screen / Prezydent RP
Polska i Wielka Brytania podpisały traktat o partnerstwie w zakresie bezpieczeństwa i obronności. Brzmi jak dobra wiadomość, prawda? Nie dla… Karola Nawrockiego, który narzeka, że nie konsultowano z nim tego ruchu. Prezydent dostał ostrą odpowiedź z rządu.
Nawrocki znów ma pretensje
Premierzy Donald Tusk i Keir Starmer podpisali w środę traktat o partnerstwie w zakresie bezpieczeństwa między Polską a Wielką Brytanią. W ramach traktatu obie strony mają zacieśniać relacje między innymi w zakresie wspólnego szkolenia wojsk, dzieleniem się zdolnościami obronnymi czy wzajemnymi inwestycjami. Chodzi też o współdziałania w zakresie zwalczania nielegalnej migracji i innych zagrożeń. Brzmi jak dobra wiadomość, prawda? Ale nie dla wszystkich. Pretensje pojawiły się w Pałacu Prezydenckim. Karol Nawrocki i spółka obrazili się, że rząd nie konsultował z nimi tego ruchu.
– Do wczoraj informacje na ten temat jako prezydent Polski pozyskiwałem wyłącznie z opinii publicznej, ale dzięki wielkiej uprzejmości i profesjonalizmowi jednego z wiceministrów już wczoraj otrzymaliśmy informacje na temat podpisania polsko-brytyjskiego dokumentu – ironizował obrażony Nawrocki. – Nie powiem, co z nim zrobię, bo muszę się zapoznać z tymi sprawami, ale myślę, że dobrze byłoby przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego informować Kancelarię Prezydenta i prezydenta, że tego typu rozwiązania są przygotowywane – dodał prezydent. W podobnym tonie wypowiadał się Marcin Przydacz.
– Ja oczywiście byłem w kontakcie ze stroną brytyjską i od strony brytyjskiej częstokroć miałem dużo szersze informacje na temat tego, jak przebiegają negocjacje, jak wyglądają konkretne zapisy. Nie świadczy to o profesjonalizmie polskiego rządu, że unika rozmów merytorycznych na temat tak ważnych spraw, jakim jest bezpieczeństwo państwa – stwierdził.
Kosiniak-Kamysz: „Szlag człowieka trafia”
Na prezydenckie pretensje już przyszła odpowiedź ze strony przedstawicieli rządu.
– Chciałbym, żeby raz kancelaria pana prezydenta ucieszyła się z tego, że Polska jest bezpieczniejsza – powiedział szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. – Szlag trafia człowieka, jak ciągle słyszy tylko o własnym ogródku kancelarii pana prezydenta. To nie jest pępek świata (…) Już był taki ktoś, kto wprowadził prezydenta na minę i prezydent nie podpisał SAFE. Myślę, że dzisiaj bardzo żałuje, że nie będzie częścią wielkiej drużyny, która modernizuje polską armię. Nie zapisał się do tej drużyny. Na własne życzenie. My chcieliśmy mu dać tę szansę – dodał dosadnie wicepremier. W podobnym tonie wypowiedział się minister-koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
– Nie jestem w stanie pojąć tego, że w jakikolwiek sposób można kwestionować tego rodzaju działanie z Wielką Brytanią – powiedział na antenie radiowej Jedynki. – Jeśli prezydent uważa, że nie powinien złożyć swojego podpisu pod tym traktatem, to niech to wyraźnie powie. To jest po prostu działanie przeciwko interesom Polski i są granice walki politycznej – skwitował minister.