TEGO się na Nowogrodzkiej nie spodziewali! Duda zadał cios dawnym kolegom z PiS. „Gorszące”
screen: TV Republika
To się dawni koledzy i sprzymierzeńcy Andrzeja Dudy z PiS zdziwili. Były prezydent przejechał się po skłóconym towarzystwie. – Szkoda, że tak się dzieje – przyznał.
Duda o konflikcie na prawicy
Jak ten czas leci! To już przeszło rok, odkąd Andrzej Duda wyprowadził się z Pałacu Prezydenckiego. 6 sierpnia 2025 r. zakończyła się jego druga kadencja, która wiele nie różniła się od pierwszej. Twórcy memów znowu mieli ręce pełne roboty – były już prezydent stroił miny, zaliczał gafy, podpisywał to, co miał podpisać, czasami starał się być groźny – a to pokrzykiwał podczas przemówień, a to grał twardziela podczas wywiadów. Wydaje się, że po wyprowadzce z Krakowskiego Przedmieścia odetchnął zarówno on, jak i jego małżonka Agata.
Andrzej Duda ostatnimi czasy zupełnie zniknął nieco z medialnych radarów. Nie udziela wielu wywiadów, nie prowadzi już swojego „show” w Kanale Zero. Można odnieść wrażenie, że media częściej zajmują się jego małżonką Agatą, która korzysta z życia po dwóch dekadach w Pałacu Prezydenckim. Ale teraz się odnalazł za sprawą wywiadu, który przeprowadził z nim Krzysztof Stanowski. Jakby nie patrzeć – poprzedni pracodawca.
Andrzej Duda zabrał głos m.in. w sprawie narastającego konfliktu w Prawie i Sprawiedliwości. W rozmowie ze Stanowskim były prezydent odniósł się do sytuacji wewnątrz ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. Jego komentarz padł w momencie, gdy PiS mierzy się z jednym z najpoważniejszych kryzysów w swojej historii. Duda nie ukrywał rozczarowania tym, co dzieje się obecnie na prawicy. Oceniając spór między politykami PiS, określił sytuację jako „smutną i nieco gorszącą”. To mocne słowa, szczególnie że były prezydent przez lata pozostawał jednym z najważniejszych polityków obozu Zjednoczonej Prawicy.
– Mam ten luksus, że mogę powiedzieć, że jestem emerytowanym prezydentem, nie należę do partii i nie zamierzam do niej się zapisywać (…) Troszkę ze smutkiem patrzę na tą sytuację, która jest. Zwłaszcza na te spory, które przebijają się do mediów i które dla mnie są nieco gorszące – ocenił były prezydent. – Szkoda, że tak się dzieje, bo wielu ludzi z otoczenia premiera Mateusza Morawieckiego i tych, którzy dzisiaj zostali przy Jarosławie Kaczyńskim, naprawdę ciężko pracując nieraz po nocach w ogromnym stresie, pracowało na sukces jakbym było 10 lat rządów Zjednoczonej Prawicy – podsumował Andrzej Duda.
Rozłam w PiS i problemy prezesa
Wypowiedź nabiera znaczenia w kontekście wydarzeń z ostatnich miesięcy. Konflikt wewnątrz PiS przestał być jedynie sporem personalnym. W lipcu 2026 r. Jarosław Kaczyński poinformował, że partię opuści ponad 30 parlamentarzystów. Było to następstwem narastającego sporu wewnątrz ugrupowania i napięć wokół jego przyszłego kierunku. Wśród polityków prawicy od dawna widoczne są różnice dotyczące strategii, przywództwa oraz tego, jak PiS powinno przygotować się do kolejnych wyborów. Szczególnie wyraźny stał się konflikt między środowiskiem związanym z Mateuszem Morawieckim a bardziej radykalnym skrzydłem partii. Spór ten zaczął przekładać się na konkretne decyzje polityczne i kolejne odejścia.
Dla PiS sytuacja jest tym trudniejsza, że partia od lat była przedstawiana jako ugrupowanie silnie zdyscyplinowane i skupione wokół jednego ośrodka przywódczego. Masowe odejścia parlamentarzystów pokazują jednak, że ten model przechodzi poważną próbę. Słowa Andrzeja Dudy można więc odczytywać nie tylko jako komentarz do bieżącej awantury, ale również jako sygnał głębszego kryzysu na prawicy. Były prezydent, który przez dekadę pozostawał ważną postacią tego obozu, wskazał, że publiczne konflikty i wzajemne ataki są czymś, co może szkodzić całemu środowisku.
Źródło: Zero.pl