TEGO nie było słychać! Już wiadomo, co Nawrocki powiedział przed atakiem na dziennikarza. „Daj mi go”

Dziennikarze przeanalizowali sekunda po sekundzie scenkę, która rozegrała się na konferencji Karola Nawrockiego. Rzecznik prezydenta zasłaniał usta, ale sam prezydent już nie. Nie trzeba być ekspertem, żeby zorientować się, co mówił Nawrocki.

Szokująca scena z udziałem Nawrockiego

Niby każdy się tego spodziewał, a jednak jest to pewne zaskoczenie. Karol Nawrocki zaprezentował na oczach kamer swoje prawdziwe oblicze, które nie przystoi komuś, kto uważa się za głowę państwa. Do tej pory prezydent tylko (i aż) pokrzykiwał z groźną miną podczas publicznych wystąpień, wkładał sobie saszetki nikotynowe bez żadnego skrępowania i pouczał wszystkich dookoła. Teraz poszedł krok dalej i wystartował do dziennikarza TVN24.

– Panie Prezydencie, czy panu już nie przeszkadza zażyłość Viktora Orbana z Władimirem Putinem? – zapytał dziennikarz Mateusz Półchłopek, gdy konferencja prasowa związana z Dniem Przyjaźni Polsko-Węgierskiej już dobiegała końca. Pytań miało nie być i zapewne dlatego Nawrocki tak się odpalił. – Pan nie słuchał, co ja myślę o Władimirze Putinie? Robiliście materiały, że mnie ściga Putin? Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski. Mówię do pana, panie redaktorze. Władimir Putin to zbrodniarz, rozumie pan redaktor? – grzmiał wściekły Karol Nawrocki.

Co wyczytali z ruchu warg?

Fani prezydenta i środowisko PiS klaszcze ze szczęścia uszami, bo niby Nawrocki „ustawił do pionu” dziennikarza, pokazał mu miejsce w szeregu i takie tam. Naszym zdaniem wyszło chamsko, prostacko i prymitywnie. Nawet jeśli pytania dziennikarzy są irytujące, to prezydent nie ma prawa zareagować tak… obciachowo. Tak się zachowują drogowi agresorzy, którzy wyskakują na światłach i chcą się bić, bo ktoś ich zdaniem za wolno jechał lewym pasem. Jak widać, tak zachowuje się prezydent 40 milionowego kraju w środku Europy.

O samym wyskoku Nawrockiego powiedziano i napisano już wszystko. Nikt jednak nie zwrócił uwagi na to, co działo się przed całą akcją. Uwagę zwrócili dziennikarze serwisu OKO.press, którzy dokładnie obejrzeli nagranie z konferencji. Zaczęło się od tego, że rzecznik prezydenta zawołał go do siebie. Politycy przez chwilę rozmawiali, ale cały czas wyraźnie szukali wzrokiem dziennikarza TVN24. Leśkiewicz widział, że wszystko się nagrywa, więc zakrywał usta dłonią. Nawrocki tak subtelny nie był. – Daj mi go – wypalił do Leśkiewicza tuż przed atakiem na Półchłopka.

Potem Nawrocki ruszył w kierunku dziennikarzy i dopytywał „gdzie jest ten redaktor”. – To tamten w okularach – podpowiedział prezydentowi człowiek, który prowadził konferencję. Całą resztę znacie już na pamięć.

Źródło: oko.press

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *