Szokujące kulisy pogrzebu, ukochana Łukasza Litweki o wszystkim opowiedziała. „Przyjeżdża pan z Sejmu z listą”

Partnerka Łukasza Litewki dopiero teraz opowiedziała o kulisach pogrzebu ukochanego. Szczegóły przygotowań do uroczystości państwowego pogrzebu musiałby być nie do zniesienia dla rodziny. – To, kto siedział po prawej stronie, nie mieliśmy w ogóle żadnego wpływu na to – wyznała Natalia Bacławska.

Kulisy pogrzebu Łukasza Litewki

Partnerka Łukasza Litewki przyjęła zaproszenie do podcastu Żurnalista. Natalia Bacławska opowiadała o tragedii, która ją spotkała i kulisach państwowego pogrzebu jej ukochanego. – Pogrzeb państwowy wygląda to tak, że przyjeżdża pan z Sejmu z listą, co powinno być, czego nie powinno być, jak to ma wszystko wyglądać. No i my mówimy, co nam pasuje, co nie pasuje, tak powinno być, tak nie powinno być, więc każdy etap jest omawiany – powiedziała Natalia Bacławska w rozmowie z Żurnalistą.

Jak się okazuje, rodzina Łukasza Litewki nie miała wpływu na uczestników uroczystości, którzy zasiedli w kościele w pierwszych rzędach. – Natomiast jeżeli chodzi o kwestie, pewnie pytasz o osoby, które były stricte w kościele, to tak. Po lewej stronie byli bliscy i rodzina, po prawej byli politycy. To, kto siedział po prawej stronie, nie mieliśmy w ogóle żadnego wpływu na to. To już była strona Sejmu – opowiedziała partnerka Łukasza Litewki.

Jeszcze bardziej szokująco brzmią słowa pani Natalii o „wejściówkach” na uroczystość. – Jeżeli chodzi o kwestię bliskich, to jakkolwiek abstrakcyjnie to nie brzmi, dostaje się tak zwane, przepraszam, ale mierzi mnie to słowo bardzo „wejściówki”. My dajemy listę osób, które mają być w tym kościele, no i na podstawie tego są wyliczone „wejściówki” wyjaśniła Natalia Bacławska w rozmowie z Żurnalistą.

Tragiczny wypadek wstrząsnął Polską

Śmierć Łukasza Litewki wstrząsnęła Polską. 36-letni poseł Lewicy zginął 23 kwietnia 2026 roku w Dąbrowie Górniczej. Polityk jechał na rowerze, gdy został potrącony przez samochód prowadzony przez 57-letniego Sławomira K. Mimo reanimacji jego życia nie udało się uratować.

Śledczy postawili kierowcy zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Mężczyzna przyznał się do winy, jednak jego relacje dotyczące samego momentu zdarzenia budzą wątpliwości prokuratury. Kierowca mówił m.in. o możliwej utracie przytomności, chwilowym rozkojarzeniu lub niepamięci. Badania toksykologiczne nie wykazały natomiast obecności substancji mogących wpływać na jego zachowanie, a analiza telefonu potwierdziła, że w chwili wypadku nie korzystał z urządzenia.

Początkowo Sławomir K. trafił do tymczasowego aresztu. Później opuścił go po wpłaceniu 40 tys. zł poręczenia majątkowego. Prokuratura chciała ponownego zastosowania aresztu, ale Sąd Okręgowy w Sosnowcu nie przychylił się do tego wniosku. Kierowca próbował również odzyskać prawo jazdy. W czerwcu Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej zdecydował jednak, że dokument nadal pozostanie zatrzymany. Decyzja w tej sprawie jest prawomocna. Obecnie kierowca odpowiada więc z wolnej stopy, bez prawa jazdy i oczekuje na dalszy bieg postępowania. Według jego ostatnich wypowiedzi pozostaje bez pracy i obawia się wyroku więzienia.

Źródło: Żurnalista, Se.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *