Reporter TVN był na uroczystości z udziałem Trumpa, gdy padły strzały. Jest nagranie. „Kryjemy się pod stołami”
screen / CBS News / Marcin Wrona X
Podczas uroczystości z udziałem Donalda Trumpa padły strzały. Na sali obecni byli też chargé d’affaires polskiej ambasady w Waszyngtonie Bogdan Klich i korespondent TVN Marcin Wrona.
W sobotę w Waszyngtonie miał miejsce uroczysty bal korespondentów Białego Domu. W wydarzeniu brał udział prezydent Donald Trump, jego z żona Melania i grupa ważnych amerykańskich polityków, między innymi wiceprezydentem J.D. Vancem i sekretarzem stanu Marco Rubio.
Nagle na sali zapanował chaos, słychać było strzały, a agenci Secret Service błyskawicznie ewakuowali Trumpa, jego żonę i członków gabinetu. Nic im się nie stało, ranny został jeden z agentów, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Służby zatrzymały napastnika, którym okazał się 31-letni mieszkaniec stanu Kalifornia, Cole Tomas Allen. Jak donosi CBS, po zatrzymaniu miał przyznać, że celem jego ataku byli członkowie administracji prezydenta USA Donalda Trumpa.
Na uroczystości obecny był też Bogdan Klich, chargé d’affaires polskiej ambasady w Waszyngtonie.
– Wszyscy padli na ziemię, niektórym udało się schować pod stoliki – relacjonował w rozmowie z TVN24. – Wydaje mi się, że padło więcej niż trzy strzały. One były bardzo blisko. Można było mieć wrażenie, że one są oddawane z lobby na salę, ale jednak nie dosięgnęły nikogo, kto był w środku – dodał. – Na sali było mnóstwo dziennikarzy, więc temat będzie drążony. Takie rzeczy w Europie by się nie zdarzyły. To przekracza jakiekolwiek granice – podsumował dyplomata.
Klich rozmawiał z korespondentem „Faktów” TVN Marcinem Wroną, który również był na sali w momencie ataku.
– Właśnie padły strzały. Nie wiadomo, co się dzieje. Kryjemy się teraz pod stołami. Prezydent został ewakuowany. Padło kilka strzałów. Natychmiast wyprowadzono prezydenta. Natychmiast wbiegli funkcjonariusze służb. Raz jeszcze powtórzę padło kilka strzałów. Nie wiadomo kto i do kogo strzelał. Tuż koło nas stoją agenci Secret Service z wyciągniętą bronią gotową do strzału – relacjonował dziennikarz. – Część ludzi jest teraz ewakuowana z sali. To są przedstawiciele najwyższych władz amerykańskich. Sytuacja absolutnie bez precedensu – podsumował.
Strzały na balu korespondentów. Trump ewakuowany! pic.twitter.com/IxTYPK4eEC
— Marcin Wrona (@WronaM) April 26, 2026
Głos na temat sprawy zabrał szef MSZ Radosław Sikorski.
– Minister Bogdan Klich, nasi dyplomaci oraz polscy dziennikarze, którzy brali udział w gali Korespondentów Białego Domu w hotelu Hilton, gdzie miała miejsce strzelanina, wszyscy cali i zdrowi – przekazał za pośrednictwem platformy X.
Minister Bogdan Klich, nasi dyplomaci oraz polscy dziennikarze, którzy brali udział w gali Korespondentów Białego Domu w hotelu Hilton, gdzie miała miejsce strzelanina, wszyscy cali i zdrowi.
— Radosław Sikorski 🇵🇱🇪🇺 (@sikorskiradek) April 26, 2026
Źródło: TVN24