PiS w strachu! Politycy boją się rozmawiać z prezesem, wszystko przez Romanowskiego. „Grobowo jest”
screen/ TVN24
Gdzie jest Marcin Romanowski? Ostatni trop wskazuje na Naddniestrze, separatystyczny region Mołdawii kontrolowany przez Rosję. W PiS wiedzą, że jeśli to się potwierdzi, to sprawa jest nie do obrony.
List z Naddniestrza
W przeciwieństwie do Zbigniewa Ziobry, który lansuje się w USA, drugi z PiS-owskich uciekinierów, Marcin Romanowski od kilku miesięcy zniknął z radarów. Po zmianie władzy na Węgrzech, polityk PiS musiał uciec z Budapesztu. Ma jednak trudniej od Ziobry, bo ciąży nad nim Europejski Nakaz Aresztowania.
Spekulowano, że Romanowski ukrył się w Turcji czy Serbii, ale tych informacji nie potwierdzono. Nagle pojawił się nowy trop. Oto do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Co ciekawe, przesyłka została nadana z… Tyraspolu, czyli z Naddniestrza, separatystycznego regionu w Mołdawii. Jest on w całości kontrolowany przez Moskwę. Nie da się ukryć, że znalezienie się tam polskiego polityka ściganego przez polskie organy ścigania ma zupełnie inny ciężar symboliczny niż pobyt w kolejnym europejskim państwie.
Romanowski narobił PiS kłopotu
Jeżeli faktycznie Romanowski ukrył się w kontrolowanym przez Rosję Naddniestrzu, to wykręcił niezły numer partyjnym kolegom. W PiS mają świadomość, że jest to nie do wybronienia. Politycy z Nowogrodzkiej mają nadzieję, że temat szybko zostanie zapomniany.
– Strategia jest taka, żeby omijać problem. Musimy go przeczekać i nie dawać paliwa, by się toczył – przyznają w rozmowie z „Newsweekiem” politycy PiS.
– Linia jest taka, że my nie możemy tego komentować, bo nie wiemy nawet, czy list jest autentyczny i czy został faktycznie wysłany z Naddniestrza. Przecież można wysłać list i się podpisać czyimś nazwiskiem. Prokuratura sama się podłożyła, bo powiedzieli, że oni sami nie wiedzą, czy list faktycznie wysłał Romanowski. Skoro prokuratura nie wie, to co tu komentować? – wskazuje inny rozmówca portalu.
W partii nie ma przy tym wątpliwości, że ucieczka Romanowskiego do Naddniestrza jest nie do obrony.
– To jest dno, mogiła. Jak nas dziennikarze pytają, to uciekamy we wrzutki o Platformie. Ale długo się tak nie da – przyznaje jeden z posłów w rozmowie z Onetem.
A co na ten temat mówi Jarosław Kaczyński? Czy prezes przekazał jakieś instrukcje?
– Grobowo dosyć u nas jest. Tematu Romanowskiego każdy unika, jak tylko może, ze sobą też o tym raczej nie rozmawiamy, bo i po co. A prezes? Z prezesem to już w ogóle nikt tego tematu nie poruszy. W ogóle nie chce się o tym gadać, nie ma co drążyć. Mamy problem i trzeba go po prostu przeczekać – wyjaśnia ponuro rozmówca Onetu.
W PiS uważają, że Romanowski powinien robić za męczennika w Polsce. Byłoby to bardziej opłacalne dla partii.
– Władza Tuska jest przeszczęśliwa, że on uciekł z Polski. Bo tu byłby dla nich o wiele większym problemem. Gdyby go wsadzili, od razu pojawiłyby się pytania o legalność aresztowania. Potem któryś z sądów mógłby taki areszt uchylić i byłoby 1:0 dla Romanowskiego – przekonuje rozmówca Onetu.