PiS chce milionów, ministerstwo studzi zapędy Nowogrodzkiej. „Dopóki PKW nie wyjaśni…”
Źródło: Janusz Jaskółka/yt
Walka PiS o kasę z budżetu trwa – partia dostanie pierwszą ratę, ale na całość ma zaczekać. Wszystko przez chaos prawny.
PiS chce dużej kasy, ale dostanie tylko jedną ratę
PiS domaga się od rządu swojej subwencji, problem w tym, że sprawa nadal budzi kontrowersje prawne. Na razie stanęło na tym, że Ministerstwo Finansów wypłaci Nowogrodzkiej środki, ale jedynie 2,1 mln zł. To znacznie mniej niż 6 mln zł, ile ugrupowanie, jak twierdzi, powinno dostać. Rząd musi jednak zaczekać na jasną wykładnię PKW w sprawie statusu orzeczenia Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN. – Dopóki PKW nie wyjaśni swojego stanowiska i nie przedstawi jasnej wykładni, trzymamy się sierpniowej decyzji – przekazał Bankier.pl jeden z urzędników z resortu finansów.
O co dokładnie chodzi? Sprawa jest skomplikowana i pokazuje galimatias, jaki mamy dziś w Polsce. Chodzi o to, że PKW po orzeczeniu Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego (IKNiSP SN) uznała, że skarga PiS dot. zabrania subwencji jest słuszna. Uchylono więc uchwałę PKW z sierpnia dot. zabrania partii środków i przyjęto sprawozdanie finansowe komitetu wyborczego.
Teoretycznie po problemie i pieniądze powinny do Jarosława Kaczyńskiego popłynąć strumieniami. Potem pojawiły się jednak schody, bo Komisja sama stwierdziła, że nie może ocenić statusu izby, czyli organu, który niejako wsparł PiS. Wtedy to minister finansów poprosił PKW o jasną wykładnię, jak ma mu pomóc interpretować obecną sytuację. Jak na razie resort trzyma się „sierpniowej decyzji PKW„, stąd na konto PiS trafi tylko 2,1 mln zł, czyli tyle, ile miało przed orzeczeniem IKNiSP SN.
PiS chce więcej!
Co warto dodać, chodzi nie tylko o środki za rok 2024, ale też 2025. Henryk Kowalczyk z PiS w rozmowie z money.pl przyznał, że cała sytuacja się mu nie podoba i w imieniu swojej partii złoży wniosek o wypłatę całej subwencji za 2025 r. Resort finansów będzie jednak, jak podkreśla, czekał na decyzję PKW, która powinna zapaść 27 stycznia. I wynika to z ustawy – to PKW ma tu ostateczny głos. Najzabawniejsze jest to, że całe zamieszanie wynika z chaosu prawnego, jaki mamy w Polsce i który to rozpoczęła właśnie partia Kaczyńskiego.
Źródło: money.pl
Jedna odpowiedź na PiS chce milionów, ministerstwo studzi zapędy Nowogrodzkiej. „Dopóki PKW nie wyjaśni…”
Nie rozumiem dlaczego na calym swiecie, no moze w wielkiej czesci swiata partie utrzymuja sie same , ze srodkow od sponsorow czy swoich czlonkow.Dlaczego my podatnicy mamy placic na darmozjadow (obojetnie z ktorej strony sceny politycznej?) Kazdy kto chce wejsc do polityki czy partii powinien sie liczyc z tym ze za swoja kampanie zaplaci on czy jego partia.Ale dlaczego z naszych piniedzy? Wiecie ile za te pieniadze moznaby zrobic dla kraju? Moze jak by wydawali swoja kase to by wydawali ja z glowa?