Piesiewicz słyszy? Mama Tomasiaka ma dość, nie odpuszczą obiecanych pieniędzy. „Rozmawialiśmy z prawnikami”
screen: tvp sport, tv republika
Kacper Tomasiak z igrzysk w Mediolanie przywiózł trzy medale i był bohaterem polskiej ekipy. PKOl miał wypłacić skoczkowi pokaźną nagrodę, ale wybuchła afera Zondakrypto. Mama skoczka zapowiedziała kroki prawne.
Gdzie jest kasa za medale?
To już przeszło dwa miesiące od zakończenia zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie. Polska zajęta 21. miejsce w klasyfikacji medalowej: nasi sportowcy zdobyli trzy srebrne medale i jeden brązowy. Trzy srebrne krążki wywalczył Kacper Tomasiak (jeden do spółki z Pawłem Wąskiem w konkursie duetów), brąz dołożył Władimir Semirunnij, który startował w łyżwiarstwie szybkim na 10000 m.
Po igrzyskach najwięcej mówiło się o Kacprze Tomasiaku. I nic dziwnego, bo to ewenement, by 19-latek zdobył aż trzy olimpijskie medale na jednej imprezie. To tym bardziej niesamowite, że nasz skoczek nigdy wcześniej nie stał nawet na podium zawodów Pucharu Świata. To się nazywa trafić z formą! – Przed przyjazdem jeszcze miałem taką nadzieję na to, że będę w walce o ten medal. Może niekoniecznie, że go zdobędę, ale będę w gronie osób, które się będą liczyć w walce o medale – mówił Kacper Tomasiak w rozmowie z Radosławem Mrozem dla TVN24.
Za sukcesem idą oczywiście nagrody finansowe. A przynajmniej powinny iść. I tutaj pojawił się problem. 30 kwietnia minął termin wypłat pieniędzy polskim olimpijczykom. Te powinny zostać wypłacone przez PKOl. Na konto związku miała je wpłacić Zondakrypto, giełda kryptowalut i główny sponsor. Ale nie wpłaciła, bo pieniądze zniknęły, wybuchła afera. Do wypłaty pozostało 550 tys. złotych w przypadku Kacpra Tomasiaka, po 200 tys. złotych dla Władimira Semirunnija i Pawła Wąska oraz po 75 tys. złotych dla trenerów Macieja Maciusiaka oraz Rolanda Cieślaka. W sumie do wypłaty jest 1,1 mln złotych.
Mama Tomasiaka wkroczyła do akcji
Prezes PKOl Radosław Piesiewicz rozkłada ręce i sam przekonuje, że jest ofiarą afery. Tylko… jakie to ma znaczenie? Widziały gały, jakiego sponsora brały. Już wiadomo, że Kacper Tomasiak nie ma zamiaru odpuszczać sprawy. I bardzo dobrze! Do akcji wkroczyła już mama młodego skoczka i zapowiedziała ruchy prawne. – Prezes z uśmiechem na ustach mówił o rekordowych nagrodach i chwalił się sukcesem, a gdy przyszło do wypełnienia obietnicy, to pojawiły się problemy. My już rozmawialiśmy z prawnikami i po powrocie z urlopu zamierzamy już w poniedziałek działać w tej sprawie. Planujemy wysłać pismo i dowiedzieć się, co zamierzają zrobić z tym działacze. Nie odpuścimy tego – powiedziała Kinga Tomasiak w rozmowie z serwisem WP SportoweFakty.
– W oficjalnych dokumentach dotyczących nagród nigdzie nie widziałam informacji, że to jest samodzielna odpowiedzialność sponsora. Wielokrotnie słyszałam za to wypowiedzi prezesa Piesiewicza, który w mediach szczycił się rekordowymi nagrodami – podsumowała mama Kacpra Tomasiaka.
Źródło: WP SportoweFakty