Nowe fakty ws. akcji policji u Kaczyńskiego. Nie weszli do środka! „Patrol pojechał na miejsce, ale…”
Poznajemy coraz więcej szczegółów ws. akcji policji pod żoliborską willą Jarosława Kaczyńskiego. Jak się okazuje przybyli na miejsce funkcjonariusze spotkali na miejscu ludzi z ochrony prezesa PiS.
Co się stało na Żoliborzu?
W ostatnich miesiącach w mediach pojawiały się informacje na temat wyprowadzki Jarosława Kaczyńskiego ze swojej żoliborskiej posiadłości. Druga połowa bliźniaka prezesa została kupiona przez rodzinę, która wkrótce wprowadzi się do nowego domu i będzie mieszkać z Kaczyńskim przez ścianę. Ale przeprowadzkę poprzedza głośny remont. Prace okazały się na tyle uciążliwe dla polityka, że ten postanowił tymczasowo się przeprowadzić. I to „tymczasowo” trwa do dzisiaj.
W poniedziałkowy wieczór 18 maja gruchnęła informacja nt. akcji policji na posesji Kaczyńskiego. Zaczęło się od dramatycznego wpisu Rafała Bochenka w sieci. – Do długiej listy prowokacji obecnie rządzących, wykorzystujących służby wobec opozycji i niezależnych mediów, należy dopisać wczorajszą interwencję policji na posesji p. prezesa Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie – poinformował rzecznik PiS.
– Wieczorem, w związku ze zgłoszeniem, jakie rzekomo wpłynęło drogą elektroniczną na komendę policji, o podłożeniu ładunków wybuchowych w ogrodzie p. prezesa J. Kaczyńskiego, przed jego domem pojawił się patrol policji, który chciał dokonać przeszukania terenu wokół domu. Choć zachowanie mundurowych akurat w tej sytuacji nie budziło kontrowersji, to trzeba jasno stwierdzić: trwa seria prowokacji wobec opozycji i przybiera ona na sile! – zagrzmiał w sieci Bochenek.
Nie weszli do środka
Cały czas wydawało się, że przybyli na miejsce funkcjonariusze weszli na posesję Kaczyńskiego i sprawdzili teren w związku ze zgłoszeniem. – Mamy do czynienia z kaskadowymi zgłoszeniami o podłożeniu ładunków wybuchowych. Taka sytuacja wymaga działania służb w celu zweryfikowania, czy do takiej sytuacji doszło, nawet jeśli wydaje się niewiarygodna. Chodzi o bezpieczeństwo wszystkich, bez względu na to, czy ktoś jest politykiem, dziennikarzem, osobą prywatną — mówiła „Faktowi” rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka.
Jak się później okazało, przybyli na miejsce przybyli na miejsce funkcjonariusze policji nie weszli na teren posesji. Skończyło się na rozmowie z ochroniarzami Kaczyńskiego, którzy są na miejscu przez 24 godziny na dobę. Ci zapewnili, że nikt obcy się na terenie nie pojawił, jeszcze raz sami sprawdzili teren i na tym się skończyło. — Wskazanie dotyczyło jednej z posesji na Żoliborzu. Patrol funkcjonariuszy pojechał na miejsce, ale informacja o zagrożeniu się nie potwierdziła — przekazał Onetowi podkom. Jacek Wiśniewski.
Źródło: Fakt, Onet