Nawrocki szykuje się do Pałacu, były premier nawet nie owija w bawełnę. „Jest zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa”
Screenshot: YouTube/ Nawrocki2025
Karol Nawrocki już pewnie zastanawia się, jak urządzić się Pałacu Prezydenckim. Co to oznacza dla Polek i Polaków? Zdaniem byłego premiera, nic dobrego. I to delikatnie mówiąc.
Jak do tego doszło, nie wiem
Coś, co jeszcze niedawno wydawało się najczarniejszym z koszmarów, stało się faktem. Skompromitowany i tłumaczący się całą kampanię ze swojej szemranej przeszłości Karol Nawrocki pokonał w II turze Rafała Trzaskowskiego i to on zostanie prezydentem Polski. Wynik miał być na żyletki i faktycznie był. Skończyło się 50,89 proc. do 49,11 proc przy niemal 72 proc. frekwencji.
Co tam afera z kawalerką pana Jerzego, co tam poręczanie za neonazistę, usuwanie tatuażu przed kampanią wyborczą, strzelanie w dziąsło na oczach milionów Polaków, nawalanki na ustawkach z kibolami i znajomości z ludźmi ze świata przestępczego, co tam dorabianie – jak przekonuje Onet – przy wożeniu prostytutek do klientów. Cóż, może ten kraj zasługuje na człowieka w Pałacu Prezydenckim, któremu spod nogawki garnituru wystaje ortalionowy dres.
Były premier o Nawrockim z Pałacu
Teraz zwycięstwo w wyborach prezydenckich „decyzji prezesa” skomentował były premier Kazimierz Marcinkiewicz. I jak się pewnie domyślacie, ostrzega, alarmuje i nie spodziewa się po nim niczego dobrego.
– Nawrocki jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski. Mówię to z pełną odpowiedzialnością. Z tego powodu, że nie znamy jego przeszłości, jego życiorysu. A to, co poznaliśmy, to jest tylko czubek góry lodowej. Z taką niewyjaśnioną przeszłością jest zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa – podkreślił Kazimierz Marcinkiewicz.
A co z polityką zagraniczną? Akurat tutaj były premier uspokaja. – Tak naprawdę politykę zagraniczną prowadzi rząd. Rzeczywistość w Polsce kreuje premier i rząd. I dopóki rząd się nie zmieni, to tak dokładnie będzie – przekonuje Kazimierz Marcinkiewicz.
Problem w tym, że Jarosław Kaczyński znowu poczuł moc i już zaczyna kreślić plany przejęcia władzy. Póki co szef PiS zapowiada utworzenie rządu technicznego, w którym mieliby się znaleźć niezależni fachowcy. Jeśli tak samo niezależni, jak niezależny był „kandydat obywatelski” to… ratuj się, kto może.
Źródło: Fakt.pl