Nawrocki powinien się wstydzić, a robi z siebie bohatera. TAK tłumaczy drugą tożsamość. „Sytuacja naturalna”

Screenshot: YouTube/ Janusz Jaskółka
Karol Nawrocki udzielał w TVP Gdańsk wywiadu jako Tadeusz Batyr. Teraz kandydat PiS na prezydenta tłumaczy się ze swojej drugiej tożsamości. I zgrywa bohatera.
Karol Nawrocki ma swoje alter ego
Pewnie każdy chciałby czasami zmienić tożsamość i narozrabiać nie na swoje konto. Karol Nawrocki zrealizował takie marzenie – w 2018 r. napisał książkę o Nikosiu („Spowiedź Nikosia zza grobu”), znanym gangsterze, ale nie wydał jej pod swoim nazwiskiem – na okładce figuruje niejaki „Tadeusz Batyr”. To jeszcze nic. Później udzielił jeszcze wywiadu TVP Gdańsk ponownie jako Batyr (jego twarz zaciemniono, głos zniekształcono), w której chwalił… Karola Nawrockiego. Tak, Karol Nawrocki w roli Karola Bartyra rzucał komplementami w stronę Karola Nawrockiego. Czego nie rozumiecie!?
To dowód na moją odwagę!na
Jeżeli ktoś myślał, że na tym sprawa się skończyła, jest w błędzie. Temat wrócił teraz, w czasie kampanii wyborczej, a sam szef IPN i kandydat PiS w jednym tłumaczy się ze wszystkiego w naprawdę infantylny sposób. Najpierw robił to dość pokrętnie.
– Był to wymóg zawodowej chwili. Nie chciałem angażować Muzeum II Wojny Światowej, które nie zajmowało się czasem PRL, tylko czasem II wojny światowej, w moją publikację odnoszącą się do owoców badawczych w czasach Instytutu Pamięci Narodowej – mówił. Teraz dorabia do tego ideologię i robi z siebie bohatera!
– Jeśli mieliśmy w Polsce jednego historyka, który miał odwagę zajmować się przestępczością zorganizowaną w czasach PRL-u — to ja byłem tym historykiem. Tadeusz Batyr nie miał możliwości odwołać się do żadnych innych badań i źródeł naukowych. Myślę, że jest to sytuacja naturalna — powiedział na wtorkowej konferencji prasowej z okazji zebrania przez jego komitet podpisów, które są potrzebne do startu w wyborach.
Czyli tak: Nawrocki robi z siebie bohatera, bo „odważnie” napisał książkę o gangsterze pod pseudonimem. To tak jakby absurdów w tej sprawie było mało! – Pseudonimy literackie nie są niczym nowym w literaturze i nauce. Jestem i byłem naukowcem, byłem pierwszym historykiem, który badał przestępczość zorganizowaną w czasach Polski komunistycznej — podsumował swój wywód.
Cała sprawa jest komiczna i dodatkowo podkreśla to, jakim złym wyborem było postawienie przez PiS na Nawrockiego: nie dość, że fatalnie wypada na żywo, jest drewniany i pozbawiony charyzmy, to jeszcze na jaw wychodzą coraz dziwniejsze fakty z jego życia. A do wyborów jeszcze dwa miesiące! Coraz więcej zaczyna wskazywać na to, że w II turze naprawdę zobaczymy Rafała Trzaskowskiego i Sławomira Mentzena.
Źródło: Onet