Nawrocki poszedł z synami na mecz, TAK powitali go kibice Lechii Gdańsk. „Byłeś, jesteś, będziesz”
Screen: Polish Fans TV Youtube
Karol Nawrocki ledwo co został nowym prezydentem Polski, a już wrócił na stadion! Kibicował swojemu ukochanemu klubowi, Lechii Gdańsk. Kibice przywitali go w zaskakujący sposób…
Karol Nawrocki idzie na mecz
Karol Nawrocki nadal stara się – dość sprawnie, dodajmy – kreować na faceta z ludu – został prezydentem, ale co tam, na meczyk trzeba iść! Jak normalny, polski facet! I dzięki temu można było go zobaczyć na tzw. młynie w czasie walki Lechii Gdańsk z Motorem Lublin. Jego obecność pomogła na tyle, że jego ulubiona drużyna ledwo zremisowała z rywalem.
Kibicom słaby wynik nie przeszkadzał i to mimo tego, że w przeszłości to środowisko potrafiło wygwizdać Andrzeja Dudę. Np. w 2016 r. w czasie finału Pucharu Polski fani Legii i Lecha, którzy niemal tradycyjnie się nie lubią, razem i ponad podziałami wygwizdali ówczesnego prezydenta. Teraz takie zachowanie wywołałoby chyba bijatykę, bo kibice Lechii Gdańsk Nawrockiego kochają!
– Byłeś. Jesteś. Będziesz zawsze kibicem Lechii – można było przeczytać na banerze, jaki przygotowali fani drużyny.
Sam Nawrocki od lat nie kryje, że jest kibicem Lechii Gdańsk. Można spodziewać się, że zobaczymy go na trybunach jeszcze wiele razy.
Kibolska przeszłość głowy państwa
Niedawny szef IPN przed laty naprawdę mocno wsiąknął w środowisko kibiców, przekroczył nawet pewną czerwoną linię i został kibolem. W czasie kampanii wyborczej na jaw wyszło, że wziął udział w jednej z największych „bitw” kibolskich.
Sprawę opisał Szymon Jadczak na stronie Wirtualnej Polski: wszystko miało miejsce 25 października 2009 roku o godz. 19.00 na polu pod Gdańskiem. Na miejscu pięściami okładało się 140 osób, całość trwała tylko sześć i pół minuty, ale zakończyła zwycięstwem kiboli Lechii Gdańsk. Czyli m.in. Karola Nawrockiego, który walczył jednak ramię w ramię z osobami, które były skazane za różne przestępstwa.
Oczywiście, za młodu każdy z nas zrobił coś głupiego, choć nie wszyscy chyba możemy „pochwalić się” mordobiciem w imię barw naszej ulubionej drużyny.
Źródło: Interia