Nawrocki nie odpuszcza! Nawet na TO będzie chciał mieć wpływ?! „Może wymusić konkretną osobę”
screen/ Prezydent RP
Karol Nawrocki mocno zaznaczył swoją obecność na polskiej scenie politycznej. I wygląda na to, że nie zamierza odpuszczać.
Karol Nawrocki został wybrany przez Jarosława Kaczyńskiego i bez pomocy PiS nie zostałby prezydentem. Ale teraz, gdy już zainstalował się w Pałacu Prezydenckim i posmakował władzy, zrozumiał, że PiS nie jest mu niezbędne.
– Nawrockiemu naprawdę jest bliżej do Konfederacji. Naprawdę. I już te pół roku pokazało, że on oczywiście weźmie pieniądze od Prawa i Sprawiedliwości na kampanię. […] Nie pogardzi oczywiście ani strukturami, które zrobią kampanię […], ale naprawdę jego serce bije po stronie Konfederacji – mówiła dziennikarka Dominika Długosz w podkaście „Stan wyjątkowy”.
Oczywiste jest, że na ten moment cele Nawrockiego pokrywają się z celami PiS – chodzi o to, by Donald Tusk przestał rządzić, a władza wróciła do prawicy. Ale już prezydentowi nie musi zależeć na tym, by premierem był ktoś wskazany przez Jarosława Kaczyńskiego. Łatwo sobie wyobrazić scenariusz, w którym wewnętrzną wojenkę w PiS wygrywa frakcja Mateusza Morawieckiego, Kaczyński wskazuje go na kandydata na premiera, ale Nawrocki zaczyna dawać do zrozumienia, że lepiej współpracowałoby mu się z kimś innym, na przykład Zbigniewem Boguckim.
– Słyszałem z kręgów Prawa i Sprawiedliwości i Pałacu, że Karol Nawrocki w roku 2027 – jeśli oczywiście prawica będzie miała większość w Sejmie – to Karol Nawrocki będzie sam chciał wskazać premiera – mówił w „Stanie wyjątkowym” Jacek Gądek. – Karol Nawrocki chciałby być „ojcem” tego przyszłego premiera. Jako prezydent może sypać piach w tryby rządu, a może współpracować i błogosławić. Więc Karol Nawrocki ma naprawdę mocne karty i może w roku 2027 na prawicy wymusić konkretną osobę jako premiera. Nawrocki nie musi być taki spolegliwy jak Andrzej Duda – wyjaśnił dziennikarz.
Takie ingerencje z Pałacu wcale nie muszą być w smak Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ale prezes, chcąc nie chcąc, stworzył nowego lidera prawicy i musi się z nim liczyć. Pierwszą próbę sił już wygrał Nawrocki – zawetował ustawę łańcuchową, którą popierał Kaczyński i większość PiS. Potem prezes i jego ekipa zrobili fikołka i chwalili prezydenta za weto, choć mieli okazję je odrzucić.
Źródło: Newsweek