Nawrocki chwalił się po spotkaniu z Trumpem, Bosak tonuje entuzjazm. „Byłbym ostrożny”
Screen: YouTube/ PolsatNews
Karol Nawrocki błyszczy w mediach po tym, jak po spotkaniu z Donaldem Trumpem otrzymał od niego wyjątkową propozycję. Czy jednak jest czym się chwalić? Głos w tej sprawie zabrał Krzysztof Bosak.
Nawrocki się pochwalił
W obozie PiS panuje obecnie silna euforia po tym, jak Karol Nawrocki otrzymał od Donalda Trumpa zaproszenie na przyszłoroczny szczyt G20, który odbędzie się na Florydzie. Dodatkowo Trump zadeklarował, że amerykańscy żołnierze pozostaną w Polsce. Pod tym względem można uznać wizytę świeżo upieczonego prezydenta w USA za całkiem udaną. Utrzymanie sojuszu na linii Waszyngton – Warszawa było kluczową sprawą, jeśli chodzi o wizytę Nawrockiego w stolicy USA.
Co ciekawe, dzień wcześniej Radosław Sikorski, który w Miami spotkał się z sekretarzem stanu USA Marco Rubio, wspominał o polskich ambicjach dotyczących grupy G20.
– W związku z tym, że Polska weszła do klubu gospodarek bilionowych, zabiegałem o to, aby Stany Zjednoczone, będąc prezydencją grupy G20 w 2026 r., zaprosiły nas do tego grona – poinformował wówczas wicepremier. I faktycznie, dzień później Donald Trump zaprosił Karola Nawrockiego na spotkanie grupy G20.
Powód do dumy?
Dziennikarze „Faktu” poprosili wicemarszałka Sejmu oraz lidera Konfederacji – Krzysztofa Bosaka – o komentarz podsumowujący całe to wydarzenie. Jego zdaniem zaproszenie Nawrockiego na wspomniany szczyt jest dobrym znakiem, ale nie należy tego traktować w kategoriach jakiegoś międzynarodowego prestiżu.
– To jest fajny gest. Natomiast byłbym ostrożny z nazywaniem tego sukcesem. My w Polsce musimy wyjść z takiego schematu, że uczestniczenie w jakimś spotkaniu jest sukcesem. Sukcesem jest osiągnięcie jakiegoś celu na arenie międzynarodowej – stwierdził. Jego zdaniem samo pojawienie się na tego rodzaju wydarzeniu nie powinno być odgórnie uznawane za wybitne osiągnięcie.
– Te państwa spotykają się raz na rok, na jeden czy dwa dni. Wiadomo, że dobrze jest być na ważnych, prestiżowych spotkaniach, natomiast obecność na nich to jeszcze nie sukces. Przestańmy poklepywać się po plecach, bo zostaliśmy zaproszeni. Zacznijmy pytać o wyniki – sugerował Bosak. – Trochę przyjrzałem się międzynarodowym spotkaniom. Mogę powiedzieć, że prawdziwą politykę robi się poza nimi. Na takich spotkaniach po prostu odświeża się często pewne relacje, które już się ma i finalizuje się uzgodnienia. Oficjalne spotkania są tylko po to, żeby zrobić ładne zdjęcia i pokazać się mediom – podsumował.
Źródło: Fakt