Nauczycielka dowiedziała się o TEJ decyzji Nawrockiego i nie wytrzymała. Jaśniej się nie da! „Oburzające”
screen/ Nawrocki 2025
Nauczycielka i dyrektorka jednej z łódzkich szkół czuje się obrażona przez Karola Nawrockiego. Wszytko przez wypowiedzi prezydenta nt. edukacji zdrowotnej.
Wypisał syna z zajęć
Temat edukacji zdrowotnej wciąż budzi – o dziwo – ogromne emocje. Przypomnijmy: to nowy, nieobowiązkowy przedmiot, który pojawił się w nowym roku szkolnym. Środowisko prawicowe i kościelne są jednak głęboko poruszone i oczywiście mówią o jakimś przemycaniu „ideologii” do szkół. A przecież na lekcjach będzie mowa m.in. o radzeniu sobie z hejtem w sieci, higienie, dojrzewaniu czy ochronie środowiska. Prawica wolałaby oczywiście, żeby o takich tematach w szkołach opowiadali katecheci, a nie nauczyciele czy psychologowie.Dyskusja o edukacji zdrowotnej zrobiła się jeszcze bardziej gorąca za sprawą Karola Nawrockiego.
Prezydent poinformował, że wraz z żoną podjął decyzję, by wypisać syna z tych zajęć. – Pod niewinnie brzmiącą nazwą tego przedmiotu próbuje się przemycać do polskich szkół ideologię i politykę, a na to nie może być zgody. Szkoła to przede wszystkim miejsce nauki, ale także przestrzeń budowania szacunku do kultury, tradycji i wartości chrześcijańskich, z których wyrasta nasza cywilizacja – zaczął wpis prezydent.
– W pierwszej kolejności to my, rodzice, mamy prawo do decyzji w sprawie edukacji naszych dzieci i to jest ten moment, kiedy z tego prawa warto skorzystać – dodał Nawrocki. Kto jak kto, ale akurat prezydent uzależnionemu od nikotyny sam mógłby się na takie zajęcia udać. Na jego słowa zareagowała m.in. ministra Barbara Nowacka, która poleciła prezydentowi najpierw przeczytać podstawę programową, a dopiero później bredzić coś o ideologii. – Szczególnie Pan powinien dbać o zdrowie dzieci i zaufanie społeczne do nauczycieli, którzy mądrze i wrażliwie przekazują wiedzę – napisał na X Nowacka.
Podsumowała decyzję Nawrockiego
Teraz głos ws. decyzji prezydenta zabrała nauczycielka i dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 81 w łódzkich Bałutach. – Obruszyłam się i poczułam osobiście obrażona. Jak można nas, nauczycieli, oskarżać o sprowadzanie dzieci na jakieś manowce? — powiedziała Bożena Będzińska-Wosik w rozmowie z OKO.press.
– Szkoda każdej takiej decyzji. Mogę tylko wyrazić nadzieję, że syn państwa Nawrockich, Antoni, dowie się od rodziców wszystkiego tego, co straci z nauki szkolnej: o zdrowym życiu i odżywianiu się, o tym, jak uprawiać sport i jak korzystać z mediów społecznościowych z zachowaniem bezpieczeństwa cyfrowego, ale też o zdrowych relacjach interpersonalnych i funkcjonowaniu w grupie, o właściwym podejściu do seksualności własnej i innych osób, o swoim dojrzewaniu fizycznym i psychicznym, a także o tym, jak rozwijają się pierwsze związki uczuciowe i jak odpowiedzialnie w nich postępować – dodała nauczycielka edukacji zdrowotnej.
Źródło: OKO.press