Matka odwiedziła Sebastiana M. w areszcie. Nie do wiary, co usłyszała. „Pod koniec roku wyląduję…”
Screenshot: YouTube/@Kanał Zero
Sebastian M. ma być przekonany, że nie trafi do więzienia. „Udokumentowano, że to nie ja spowodowałem ten wypadek, ale sędzina nie jest mi przychylna” – miał powiedzieć na widzeniu swojej matce i szwagierce.
Rajd skończył się tragedią
Rajd Sebastiana M. wstrząsnął Polską. 16 września 2023 r. mężczyzna, pędząc autostradą A1 swoim BMW, spowodował wypadek, w którym zginęła trzyosobowa rodzina wracająca znad morza do rodzinnego Myszkowa. Jedną z ofiar było pięcioletnie dziecko. Sprawca tragedii (dzięki presji społecznej) był poszukiwany listem gończym, wydano za nim też Europejski Nakaz Aresztowania oraz wystawiono czerwoną notę Interpolu, gdy ustalono, że mężczyzna wyjechał z Polski.
Ostatecznie Sebastian M. został zatrzymany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Dopiero w maju 2025 r. wrócił do Polski i stanął przed obliczem sądu. Sprawa M. wciąż budzi ogromne emocje i regularnie powraca do mediów.
Przykład? Podczas rozprawy sąd zapoznał się z zeznaniami policjantów, którzy przygotowywali materiały dowodowe przeciwko M. Oskarżony swoimi pytaniami, próbował podważyć relacje policjantów. Na przedstawionych zdjęciach i szkicach z wypadku pytał nawet o ślady na drodze kilkadziesiąt metrów od zdarzenia. Sebastian M. razem ze swoją pełnomocniczką, próbują udowodnić, że to nie on jest winny tragicznym wydarzeniom z września 2023 roku. Jego obrończyni twierdzi m.in., że ślady naniesione na szkic nie są zgodne z dokumentacją zdjęciową, którą przygotowała policja.
Jest przekonany, że wyjdzie?
Teraz o Sebastianie M. znowu jest głośno. Serwis o2.pl poinformował, że w kwietniu w czasie widzenia z żoną i szwagierką mężczyzna wyraził przekonanie, że wyjdzie na wolność. — Udokumentowano, że to nie ja spowodowałem ten wypadek, ale sędzina nie jest mi przychylna — miał powiedzieć.
O2.pl podaje, że 35-latek jest przekonany, że nie trafi za kratki i już niebawem wyjdzie na wolność. — Pod koniec roku wyląduję na bransoletce w Niemczech, bo to jest moje pierwsze obywatelstwo i Polska nie będzie miała nic do gadania — miał powiedzieć oskarżony. Chodzi o dozór elektroniczny, tzw. bransoletkę, którą zakłada się osobie skazanej zamiast zamykania jej w więzieniu.
Źródło: O2.pl