Lech Kaczyński ufał jej jak mało komu. Była minister jest TEGO pewna. „Byłby sto razy w USA”
Źródło: Flictr
Elżbieta Jakubiak przekonuje, że gdyby Lech Kaczyński był dziś prezydentem, to byłby już „sto razy” w Stanach Zjednoczonych, a ona sama jako minister „nie wyjeżdżałaby z Ameryki”.
Co by dziś zrobił?
Elżbieta Jakubiak w latach 2005–2007 była szefem Gabinetu Prezydenta RP i sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta RP, uchodziła za bliską współpracowniczkę Lecha Kaczyńskiego. Teraz specjalnie dla Wirtualnej Polski zrecenzowała ostatnie zachowanie Wołodymyra Zełenskiego – jej zdaniem ukraiński prezydent powinien względem USA zachować większą uległość. – Dla nas wadą Ukraińców jest dzisiaj zachowanie Zełeńskiego. Zwłaszcza w Gabinecie Owalnym w Białym Domu. Jest problemem, że prezydent Ukrainy nie chce dogadać się z USA ws. funduszu odbudowy Ukrainy – powiedziała.
Jej zdaniem Lech Kaczyński, gdyby dziś nadal żył, „dbałby przede wszystkim o interesy Rzeczpospolitej” – Byłby sto razy w Stanach Zjednoczonych. I my byśmy tam siedzieli. Ja jako minister pewnie nie wyjeżdżałabym z Ameryki – przekonywała.
PiS stawia wszystko na jedną kartę?
Słowa Jakubiak dobrze oddają problem PiS – to partia zapatrzona w USA, a właściwie w Donalda Trumpa. Oczywiście, nie musi być to czymś złym, ale tylko pod warunkiem, że Amerykanie prowadzą politykę zbieżną z interesami Polski, dziś jednak nasze drogi zaczynają się powoli rozchodzić. Waszyngton dąży do resetu w stosunkach z Rosją i chce skoncentrować się na rywalizacji z Chinami. Może to oznaczać osłabienie NATO, który to sojusz spoczywa głównie na barkach USA, ale też to im przynosi największe korzyści, bo podkreśla ich militarną dominację, co przekłada się na interesy mocarstwa.
Sojusz Północnoatlantycki to nie firma ochroniarska – jasne, Europa powinna wydawać więcej na zbrojenia, ale też USA nie mogą uzależniać stanu jej wojsk od tego, czy będą jej broniły, czy też nie. Czerpią po prostu zbyt duże korzyści z istnienia NATO.
Skąd jednak ta miłość PiS-u do Ameryki? Wiążę się z wizją Międzymorza – koncepcji, która zakłada powstanie w Europie Środkowej i Wschodniej silnego bloku państw, który byłby przeciwwagą dla potęgi Rosji i Niemiec. Tyle że wizje te pozostają aktualne tylko na papierze. Trump w czasie pierwszej swojej kadencji miał je promować, ale wszystko skończyło się na obietnicach i słowach. I teraz płacimy za to słony rachunek.
Źródło: wp.pl