Kierwiński odpowiada na zarzuty Niedzielskiego, chodzi o pobicie. „Nie przystoi”
Screen: Wprost Youtube
Adam Niedzielski został pobity w restauracji. Winę zwalił na… ministra z rządu Donalda Tuska. Marcin Kierwiński, bo o nim mowa, już odpowiedział na dziwne zarzuty.
Adam Niedzielski pobity
W środę dowiedzieliśmy się, że Adam Niedzielski został w jednej z restauracji w Siedlcach pobity. Napastnicy najpierw uciekli, ale potem sami zgłosili się na policję: okazali się nimi 35- i 39-latek, obaj pijani. Były minister zdrowia twierdzi, że winę za to, co go spotkało, ponosi… Marcin Kierwiński, który stoi na czele resortu spraw wewnętrznych. – Całe to zdarzenie jest skutkiem tolerowania mowy nienawiści, ale również odebrania mi ochrony decyzją Ministra Kierwińskiego, mimo licznych gróźb pojawiających się względem mnie w przestrzeni publicznej – przekazał w mediach społecznościowych były członek gabinetu Mateusza Morawieckiego.
Marcin Kierwiński jest naprawdę winny?
Obecny szef MSWiA odpowiedział na zarzuty w czasie konferencji prasowej. – Nie będzie przyzwolenia na jakiekolwiek bandyctwo na polskich ulicach. Nie będzie przyzwolenia na jakiekolwiek łamanie prawa – pogroził sprawcom. – Rząd pana premiera Donalda Tuska, rząd koalicji 15 października, bardzo twardo reaguje na każde łamanie prawa, niezależnie od tego, kto się dopuszcza tego łamania prawa i niezależnie od tego, kogo ono dotyczy. Dlatego też bardzo jasno powiem, że wczorajsze wypowiedzi niektórych polityków PiS-u, którzy chyba nic nie nauczyli się i nadal sieją nienawiść, są po prostu nieakceptowalne – dodał, czym nawiązał do narracji Niedzielskiego.
Przy okazji przypomniał, że Niedzielski przestał być ministrem w sierpniu 2023 roku, a ochrona przysługiwała mu do końca grudnia 2023 roku, już w październiku 2023 roku szef Służby Ochrony Państwa zawnioskował o jej zdjęcie. – Od 8 sierpnia, czyli od końca swojej misji do końca grudnia, czyli do tego momentu, aż przestała obowiązywać go ochrona. Pan minister korzystał z tej ochrony kilkanaście razy. Nie korzystał z tej ochrony, to znaczy odwoływał oficerów ochrony, bądź nie powiadamiał jej – tłumaczył Kierwiński.
Do ochroniarzy dochodziły środki techniczne, które pomagały chronić jego mieszkanie – sam poprosił o „zdjęcie tejże techniki 9 sierpnia, czyli dzień po tym, jak przestał być ministrem”.
Mało tego, Niedzielski nie wystąpił o ochronę do Komendy Stołecznej Policji, która mogłaby mu pomóc w razie, gdyby czuł się zagrożony, nie zgłaszał też na policję żadnych gróźb, które miałyby go dotknąć.
Kierwiński zasugerował, że Niedzielski stara się cynicznie wykorzystać to, co miało miejsce i zwrócić na siebie uwagę liderów z PiS.
– Próba nieudolnego takiego robienia polityki na tej sprawie, moim zdaniem nie przystoi. Mówiąc zupełnie wprost, żadnemu z nas polityków nie przysługuje mu dożywotnia ochrona SOP, bo tak ta służba nie działa. Nie ma takich regulacji prawnych – podsumował minister.
Źródło: wp.pl