Kaczyński wciąż nie wraca na Żoliborz, kuzyn prezesa się wygadał. OTO wielkanocne plany polityka PiS! „Jarek może…”
screen/ Prawo i Sprawiedliwość YT
Wielkanoc to kolejne święta, których Jarosław Kaczyński nie spędzi w swoim domu na Żoliborzu. Ale nie musi się martwić! – Zrobię na święta pieczeń, karkówkę – zapewnia kuzyn prezesa, Jan Maria Tomaszewski.
Jarosław Kaczyński mieszka na warszawskim Żoliborzu w części bliźniaka. Przez długi czas miał spokój, bo druga część budynku była niezamieszkana. Wszystko zmieniło się w listopadzie zeszłego roku. Nieruchomość została kupiona przez rodzinę, która wkrótce wprowadzi się do nowego domu i będzie mieszkać z prezesem PiS przez ścianę. Ale przeprowadzkę poprzedza głośny remont. Prace okazały się na tyle uciążliwe dla polityka, że ten postanowił tymczasowo się przeprowadzić. I to „tymczasowo” trwa do dzisiaj.
Kaczyński – wraz z kotami – zamieszkał u swojego krewnego, artysty Jana Marii Tomaszewskiego.
– Znamy się jak łyse konie, ponad 70 lat! Jarek może zostać u mnie ile chce – mówił wtedy w rozmowie z „Super Expressem” Tomaszewski. I został, bo remont na Żoliborzu się przedłuża. Prezes PiS spędził u kuzyna Boże Narodzenie, teraz czas na wspólne świętowanie Wielkanocy.
– Jarek spędzi święta u mnie, zresztą, może zostać u mnie, ile tylko chce – wciąż zapewnia w rozmowie z „Super Expressem” Tomaszewski. Jak będą wyglądały wspólne święta? – Usiądziemy, porozmawiamy, zjemy śniadanie wielkanocne w niedzielę. Zrobię na święta pieczeń, karkówkę, nic szczególnego, święta jak święta – opowiada kuzyn prezesa.
Kaczyński przeniósł się do kuzyna wraz ze swoimi kotami, którym nowe lokum szybko przypadło do gustu.
– Te koty nas teraz terroryzują! Biegają jak szalone po mieszkaniu, wszędzie ich pełno! – uśmiecha się Tomaszewski. Co ciekawe, obecność nowych zwierzaków nie umknęło uwadze kotu sąsiadów, Filusiowi. Ten często zagląda do domu kuzynów, co z kolei nie podoba się pupilowi prezesa, Czarusiowi.
Dotarli do nowej sąsiadki
Dziennikarze „Faktu” dotarli do nowej właścicielki połówki żoliborskiego bliźniaka. Jak tłumaczy, decyzja o zakupie nie miała nic wspólnego z sąsiedztwem jednego z najpotężniejszych polityków w Polsce.
– To mała dzielnica i takich ofert naprawdę nie ma dużo. Ten dom odpowiadał nam pod względem metrażu i lokalizacji – podkreśla kobieta. Dodaje, że rodzinie zależało na pozostaniu na Żoliborzu, gdzie dzieci chodzą do szkoły.
Źródło: Super Express