Już nawet w PiS mają dość Ziobry, o wszystkim opowiedział. „Trzymają kciuki za Żurka”
Źródło: yt.dorzeczy
No tego nikt się nie spodziewał: niektórzy w PiS trzymają kciuki za prokuraturę Waldemara Żurka! Chodzi o sprawę Zbigniewa Ziobry i „korupcję polityczną”.
W PiS mają dosyć Ziobry?
Cała polska scena polityczna żyje sprawą Zbigniewa Ziobry: poseł PiS i były minister sprawiedliwości stracił immunitet i uciekł na Węgry, bo boi się aresztowania. Na papierze ma pełne wsparcie Nowogrodzkiej, ale w praktyce wygląda to inaczej. Jakub Korus, dziennikarz „Newsweeka”, w czasie emisji „Kulis sprawy” Onetu powiedział, że PiS-owcy cieszą się z nieszczęść byłego lidera Suwerennej Polski.
– Wiemy, że za prokuraturę Waldemara Żurka trzymają kciuki nie tylko przedstawiciele rządzącej koalicji, ale też dzisiejszej opozycji, czyli poprzedni koledzy Zbigniewa Ziobry – powiedział.
Skąd ta jednocząca wszystkich niechęć do Ziobry? Ma chodzić o to, że ziobryści rzekomo zbierali haki na… wszystkich. I teraz nie mogą liczyć na litość.
Sprawa Funduszu Sprawiedliwości
Rdzeniem afery jest Fundusz Sprawiedliwości – to za jego pomocą sfinansowano m.in. zakup Pegasusa, którym podsłuchiwano nie tylko przestępców, ale też część ówczesnej opozycji. Ponadto fundusz okazał się skarbonką Suwerennej Polski.
Chodzi o to, że po 2015 roku partia Ziobry nie miała właściwie grosza przy duszy, gdyż Jarosław Kaczyński odciął ją od środków z subwencji budżetowej. Kasa z Funduszu Sprawiedliwości spadła tym ludziom z nieba!
– Mówiąc wprost, chodzi tu o korupcję polityczną. Wbrew temu, co środowisko „ziobrystów” lubi opowiadać, tak naprawdę nikt nie ma zastrzeżeń do kupowania tych przykładowych garnków dla kół gospodyń wiejskich. Najpoważniejsze zarzuty dotyczą finansowania z funduszu bieżącej działalności politycznej. Przypomnę tylko, że oni próbowali nawet budować swoje środowisko medialne za te pieniądze – wskazał dziennikarz „Newsweeka”.
Wiele wskazuje na to, że Ziobro został więc ograny przez samego Kaczyńskiego: ten najpierw go sobie podporządkował, sprawił, że ziobryści mogli wejść do Sejmu tylko na barkach PiS, a następnie odciął od publicznej skarbonki. W efekcie Suwerenna Polska zaczęła kombinować, skąd by tu wciąć pieniądze. I znalazła, tyle że takie, których nie powinna tykać.
Na ostatnim etapie PiS wchłonęło partyjkę byłego ministra, a on sam teraz osobiście wykluczył się z polskiej polityki ucieczką na Węgry.
Źródło: Onet.pl, Gazeta.pl