Już nawet Putin wie o Romanowskim. Dostał propozycję?! „Bez wiedzy Moskwy by się tam nie dostał”
Marcin Romanowski zyskuje międzynarodową sławę. Jak przekonuje autorka biografii Władimira Putina, zbrodniarz musi wiedzieć o pobycie polityka PiS w Naddniestrzu. – Być może — jeżeli rzeczywiście on tam jest — otrzymał jakąś propozycję nie do odrzucenia, którą musi odrzucić – mówi o Romanowskim Krystyna Kurczab-Redlich.
Romanowski w Naddniestrzu
Środowa Informacja RMF FM, że Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości i polityk PiS, przebywa w Tyraspolu, wywołała polityczną burzę. Z Naddniestrza wysłał do warszawskiego sądu wniosek o wydanie listu żelaznego; wcześniej przez dłuższy czas korzystał z azylu na Węgrzech. Trzeba jednak zachować precyzję: doniesienia dotyczą jego pobytu w Naddniestrzu, a nie formalnego potwierdzenia, że uzyskał tam azyl.
Szokujący jest przede wszystkim sam wybór miejsca. Naddniestrze nie jest zwyczajnym regionem Mołdawii. To separatystyczne terytorium, które od początku lat 90. pozostaje poza kontrolą władz w Kiszyniowie i jest silnie uzależnione od Rosji. Tyraspol funkcjonuje dzięki politycznemu, gospodarczemu i wojskowemu wsparciu Moskwy. Właśnie dlatego znalezienie się tam polskiego polityka ściganego przez polskie organy ścigania ma zupełnie inny ciężar symboliczny niż pobyt w kolejnym europejskim państwie.
Co Rosja ma do Naddniestrza? Bardzo dużo. W regionie od lat stacjonują rosyjskie siły, a Moskwa traktuje separatystyczny obszar jako instrument nacisku na Mołdawię. Rosyjska obecność utrudnia Kiszyniowowi pełną reintegrację kraju i jest jednym z narzędzi ograniczania jego strategicznego zwrotu ku Unii Europejskiej. W 2026 roku władze Mołdawii podjęły kolejne kroki przeciw rosyjskiej obecności wojskowej, uznając dowództwo rosyjskich wojsk w Naddniestrzu za persona non grata.
Putin już o nim wie
To właśnie ta dwuznaczność sprawia, że sprawa jest tak nośna: Naddniestrze pozostaje miejscem odizolowanym, militarnie wrażliwym i politycznie związanym z Moskwą, a nie neutralnym schronieniem na mapie Europy dla zbiegłego polityka.
Ucieczkę Romanowskiego do Naddniestrza w rozmowie z „Faktem” skomentowała Krystyna Kurczab-Redlich, wieloletnia korespondentka w Rosji i autorka biografii Władimira Putina. Zdaniem ekspertki, zbrodniarz musi wiedzieć o Romanowskim.
— Czy pan Romanowski zdawał sobie sprawę z tego, że jedzie praktycznie pod jurysdykcję rosyjską? Nie wiadomo, co mu zaproponowano i dlaczego akurat stamtąd, po prawdopodobnie krótkim pobycie, chce uciec, prosząc o list żelazny. Nie robił tego do tej pory, będąc w Europie. Być może — jeżeli rzeczywiście on tam jest — otrzymał jakąś propozycję nie do odrzucenia, którą musi odrzucić — powiedziała reportażystka.
– Obecność w Naddniestrzu polskiej, tak znaczącej osobistości nie mogła się obejść bez wiedzy Moskwy. Najprawdopodobniej sam pan prezydent Federacji Rosyjskiej o tym wie. Bez wiedzy Moskwy pan Romanowski chyba tam się nie dostał – podsumowała Krystyna Kurczab-Redlich.
Źródło: Fakt.pl