Jaki ogłosił, że na spotkanie z nim przyszło 300 studentów. OTO bolesna prawda. „Głównie działacze PiS”

Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński obwieścili sukces! Na spotkaniu z nimi miało pojawić się nawet 300 studentów. „Policzyłam: było ok. stu osób, głównie działacze PiS i sympatycy partii z Uniwersytetu Trzeciego Wieku” – poinformowała obecna na miejscu dziennikarka.

PiS ruszył na uniwersytety

Kilka tygodni temu Jarosław Kaczyński wymyślił nową taktykę, która ma sprawić, że mądrości polityków PiS i jego samego dotrą bezpośrednio na polskie uczelnie. Prezes przypomniał sobie o studentach i na początku grudnia zapowiedział zaskakujący plan Nowogrodzkiej: PiS zwrócił się do uniwersytetów o możliwość zorganizowania paneli dyskusyjnych, w których będzie przekonywał do swoich racji i opowiadał, że osiem lat rządów było pasmem sukcesów. Dla niepoznaki cała akcja nazywa się „Zmień nasze zdanie”.

Twarzą „rozmów ze studentami” został Patryk Jaki. W końcu doktor! – Młodzież to przyszłość Polski. Chcemy zachęcić ją do poważnej dyskusji o przyszłości naszej ojczyzny – zapewniał niedawno w mediach społecznościowych i przekonywał, że młodzi ludzie nie mogą się doczekać, by się z nim spotkać. – Odpowiedzi od prawie wszystkich studentów były – ku naszemu zaskoczeniu – entuzjastyczne. Od razu się zgadzali, chcieli ustalać szczegóły. Nawet jeśli nas nie lubią, chcą rozmawiać. Tak widzą rolę uniwersytetów – napisał europoseł.

Pod koniec lutego doszło do spotkania z „tłumem studentów” na Uniwersytecie Wrocławskim. Zjawili się Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński, zabrakło Przemysława Czarnka. – Wczoraj mimo, że upolitycznione władze Uniwersytetu Wrocławskiego zakazały nam wstępu, przed budynek przyszło ok. 300 studentów i było ciekawie – napisał uradowany Patryk Jaki w środę rano na platformie X.

Na działaczy można liczyć

Problem w tym, że na miejscu była też dziennikarka „Wyborczej” Magdalena Kozioł. „Policzyłam: było ok. stu osób, głównie działacze PiS i sympatycy partii z Uniwersytetu Trzeciego Wieku” – napisała w artykule, w którym zdradziła kulisy spotkania „tłumu studentów” z politykami PiS.

A samo spotkanie? Najciekawiej zrobiło się pod koniec. – Przychodzę z kontrowersyjnym pytaniem – zapowiedział pewien młody mężczyzna, potem wbił wzrok w telefon i przeczytał szokujące pytanie. – Dlaczego polski rząd cztery lata temu zamiast działać w interesie Polaków i zaatakować Ukrainę z drugiej strony, odzyskać Lwów i tereny, które nam zabrali po 1945 roku, to staliśmy się niewolnikami narodu ukraińskiego – wydukał, a my mamy poważne obawy, czy sam wymyślił to pytanie, czy ktoś napisał mu je cyrylicą. Widać było, że inni uczestnicy spotkania są zdegustowani – kręcili głowami, załamani ukrywali twarze w dłoniach.

– Dawaliśmy im wszystko za darmo! Wpuszczaliśmy wszystkich – dukał uczestnik spotkania. Widać było też że Bocheński i Jaki nie bardzo wiedzą, co z takim fantem zrobić.

A pan by nie wpuszczał kobiet i dzieci? – pytał Bocheński.

– Ale nie wszystkich! – odparł pytający, a polityk PiS kiwał głową i powtarzał: „okej, rozumiem”.

Teraz mówię jako akademik, a nie polityk. A po co pan chce podbijać Lwów? – pytał i wskazał uczestnikowi, że atak na Lwów usprawiedliwiłby podobne działania innych krajów wobec Polski. Potem opowiadał, że polska wizja cywilizacji znacznie różni się od rosyjskiej. Później organizator poinformował, że zgromadzenie musi zostać zakończone, ale Jaki, zamiast wykorzystać pretekst, dał jeszcze mikrofon kontrowersyjnemu uczestnikowi. I pewnie pożałował, bo ten dalej sączył antyukraińską narrację.

– Co z tymi ziemiami, które są okupowane od 45 roku? Zostały w bestialski sposób zabrane! A jakieś reparacje? – grzmiał.

– Gdyby założyć nawet na chwilę pana hipotezę, że Polska atakuje Ukrainę, to trzeba się zastanowić, czy to Polsce służy czy nie służy. Gdybyśmy nawet tak zrobili, to najbardziej cieszyłaby się Moskwa – analizował Jaki. Potem spotkanie się zakończyło.

Źródło: Wyborcza.pl

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *