I na co jej to było? Magdalena Biejat za te słowa może zapłacić kariera polityczną

Magdalena Biejat z Partii Razem była typowana do stanowiska marszałkini Senatu. Niestety, nie zachowała zimnej krwi.

Magdalena Biejat była łączona w medialnych spekulacjach z funkcją marszałkini Senatu. Na Lewicy Włodzimierza Czarzastego panowała opina, że wzmacnianie Partii Razem takim stanowiskiem nie jest wskazane. Gdyby senatorka zachowała trochę zimnej krwi, to dzisiaj śmiałaby się pod nosem z przewodniczącego Nowej Lewicy.

Wbrew pozorom, uśmiechom, buziaczkom i uściskom rąk, Lewica to polityczny konglomerat głęboko podzielony.

Krytyka

W ciągu kilku ostatnich dni Magdalena Biejat nie szczędziła słów krytyki pod adresem… demokratycznej koalicji szykującej się do przejęcia władzy w Polsce. Najpierw stwierdziła, że „rozmowy wewnątrz koalicji dominują sprawy stanowisk, a nie te programowe”. Później w Radiu Zet wypaliła, że liderzy opozycji popełniają błąd, bo „nie jest kwestią zasadniczą to, kto na jakim stanowisku zasiądzie, tylko to, jak programowo ten rząd się ułoży”.

 To, co mnie martwi dzisiaj, to to, że my o tym nie rozmawiamy. Nie widzę śladu rozmów programowych między sobą mówiła.

Skrytykowała także Izabelę Leszczynę z Platformy Obywatelskiej, za to, że mówi o „dziurze Morawieckiego”, której według Magdaleny Biejat nie ma.

Senatorka nie potrafiła się zatrzymać i grzmiała na swoich koalicjantów. – Propozycje podatkowo-składkowe Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drogi to ukłony w stronę osób o najwyższych dochodach – powiedziała. Nie wyraziła aprobaty dla podniesienia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł. Skrytykowała pomysł powrotu do zryczałtowanej składki zdrowotnej od przedsiębiorców, co jest fundamentalną obietnicą KO i Trzeciej Drogi.

W wywiadzie dla Wirtualnej Polski powiedziała, że trzeba powrócić do „testu przedsiębiorcy”  tak, „by wyeliminować oszustów, którzy pracują na umowach B2B”.

Dość tego

Po piętrzącej się fali krytyki ze strony polityczki, Koalicja Obywatelska i Trzecia Droga powiedziały: dość. Według informacji Wirtualnej Polski, pomysł, aby Magdalena Biejat objęła funkcję marszałkini Senatu, został porzucony.

Politycy Koalicji Obywatelskiej uważają, że nie wyobrażają sobie, „by na eksponowanych stanowiskach państwowych znajdowały się osoby, które obrażają setki tysięcy wyborców opozycji”.

Według nieoficjalnych informacji senatorka Partii Razem może zostać jedynie wicemarszłakiną Senatu.

Źródło: Wirtualna Polska

Bartosz Wiciński

Polityką zainteresowałem się w momencie wybuchu afery Rywina. 12 lat temu założyłem bloga politycznego na prawicowej platformie Salon24.pl. Popełniłem tam ponad 400 wpisów i toczyłem pierwsze potyczki słowne z całą rzeszą wyborców PiS. Jak to w życiu blogera bywa, raz wychodziły lepsze teksty, a raz gorsze. Salon24.pl to była dobra szkoła. W CrowdMedia.pl zaczynałem od pisania własnych artykułów o polityce. Teraz zajmuje się głównie opisywaniem newsów, czego musiałem się sam nauczyć. Z wykształcenia jestem księgowym, ale nigdy do żadnej kratki nie wpisałem ani jednej cyferki.

Jedna odpowiedź na I na co jej to było? Magdalena Biejat za te słowa może zapłacić kariera polityczną

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *