Gawryluk się tłumaczy, Polsat reaguje. Poszło o imprezę Nawrockiego. „Zaprosiła mnie głowa państwa”
screen: Kanał Zero
Dorota Gawryluk prowadziła wazeliniarską debatę podczas imprezy z okazji rocznicy zaprzysiężenia Karola Nawrockiego. Dziennikarka Polsatu postanowiła wyjaśnić, dlaczego wzięła w tym udział. Stacja również zabrała głos.
O Nawrockim tylko dobrze
Czwartkowe wydarzenie pod Pałacem Prezydenckim przejdzie do historii jako himalaje politycznego absurdu. Chodzi oczywiście o uroczystość związana z pierwszą rocznicą zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta. W Polsce nigdy czegoś takiego nie było, ale też żaden prezydent nie miał tak wybujałego ego, żaden nie był tak zakochany w sobie i przekonany o swojej wielkości. Jeśli się mylimy, to nas poprawcie.
Zaczęło się od panelu dyskusyjnego, który prowadziła Dorota Gawryluk (nawet raz nie zaprotestowała, gdy jej rozmówcy mówili per „towarzysz” o marszałku Sejmu Włodzimierzu Czarzastym). O gościach nawet nie będziemy wspominać: wystawili Nawrockiemu taką laurkę, że szkoda słów. Były ochy i achy, było cmokanie, zachwyty. Oni są oczywiście „samodzielnie myślący”, a krytycy Nawrockiego to – w mniemaniu prawaków – osoby sterowane przez TVN i „Wyborczą”.
Po imprezie pod Pałacem Prezydenckim sieć zalały komentarze. Internauci pisali m.in. o występie Gawryluk, która dała swoją twarz i nazwisko temu przedsięwzięciu. Sama dziennikarka nie ma sobie nic do zarzucenia, a wręcz przeciwnie.
Dorota Gawryluk wyjaśnia. Co na to Polsat?
– Debaty to sól demokracji, prowadzę je od lat. Bez debat nie ma wymiany poglądów. Krzysztof Stanowski czy Rafał Ziemkiewicz to osoby może dla niektórych kontrowersyjne, ale przynajmniej samodzielnie i niezależnie myślące – wyjaśniła w rozmowie z serwisem Wirtualne Media. Niestety nie zauważyła, że tam nie było żadnej wymiany poglądów, tylko wchodzenie w cztery litery prezydenta.
– Zaprosiła mnie głowa państwa. Każdy ma prawo oceniać to, jak chce. Prowadziłam debaty z osobami ze wszystkich możliwych stron sceny politycznej. Z przyjemnością wezmę udział w każdej debacie, także gdy zaprosi mnie premier Tusk czy marszałek Czarzasty. Jedni krytykują wszystko co jest związane z prawicą, a wychwalają lewicę. I odwrotnie. Potrzebne jest więcej otwartości, a mniej hejtu i wymiana myśli niezależna od partyjnych układów – dodała w rozmowie z Rafałem Badowskim przyjaciółka Joanny Kurskiej. Jak to się mówi – pokaż mi swoich znajomych, a powiem ci kim jesteś.
Sprawę skomentowała też Telewizja Polsat. – Cieszymy się, że nasi dziennikarze jako najbardziej obiektywni i niezależni w Polsce są zapraszani do prowadzenia debat podczas różnych wydarzeń. Telewizja Polsat ani żaden z jej dziennikarzy nie biorą udziału w jakiejkolwiek kampanii politycznej, w tym wyborczej. Polsat pozostaje i pozostanie najbardziej obiektywną i rzetelną stacją telewizyjną w Polsce. Dziennikarze Telewizji Polsat wykonują swoją pracę w sposób obiektywny, rzetelny i niezależny. (…) Prowadzenie debaty to nie jest udział w kampanii politycznej” – czytamy.
Tak się robi propagandę w białych rękawiczkach. Czy też macie wrażenie, jak robią z nas debili?
Źródło: Wirtualne Media