Furia na Kremlu, bo Polska zatrzymała Rosjanina. I jeszcze TEN komentarz. „Nieokiełznana przemoc”

Na Kremlu złość i nerwy po zatrzymaniu przez polskie służby rosyjskiego archeologa poszukiwanego przez Ukrainę. Rzecznik Kremla jest oburzony.

Źli Polacy bo łapią przestępców

Na Kremlu ponownie alarmują, aby w żadnym wypadku nie przyjeżdżać do Polski, ponieważ nasz kraj jest ponoć zdominowany przez rusofobów. Moskwa ponownie oskarża nas o ataki na jej obywateli, a tym razem chodzi o zatrzymanie przez ABW rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina. Rzecznik Władimira Putina już mówi o „skandalu prawnym” i odradza Rosjanom wizyty w Polsce. Jak jest jednak prawda?

Sprawa jest tak naprawdę banalnie prosta. Butiagin jest poszukiwany przez Ukrainę za nielegalne wykopaliska na okupowanym Krymie, które miały niszczyć tamtejsze dziedzictwo kulturowe. Polska, jako kraj przestrzegający prawa międzynarodowego, po prostu wykonała swoje obowiązki.

Naukowiec związany z Muzeum Ermitaż, został zatrzymany 4 grudnia, a informację o tym jako pierwsze ujawniło RMF FM. Według stacji archeolog miał prowadzić prace, które doprowadzały do dewastacji ukraińskich stanowisk archeologicznych. Dla Kremla nie ma to jednak znaczenia.

Rzecznik Putina, Dmitrij Pieskow, tradycyjnie postawił sprawę na głowie:

To skandal prawny. Najważniejsze jest doprowadzenie do uwolnienia obywatela Rosji – deklarował, a następnie przeszedł do straszenia Rosjan: – W Warszawie szaleje nieokiełznana przemoc przeciwko naszemu krajowi. Nie jest to miejsce odpowiednie do podróżowania – mówił.

Słowa brzmią absurdalnie, zwłaszcza że to Rosja od 2014 roku okupuje ukraiński Krym, a jej działania potępiła cała Zachodnia wspólnota. Jak zwykle nie mogło zabraknąć komentarza znanej rosyjskiej propagandzistki – Marii Zacharowej – rzeczniczki rosyjskiego MSZ. W swoim stylu oskarżyła Polskę o „upolitycznianie” sprawy:

Absurdalne są oskarżenia o niszczenie dziedzictwa kulturowego na terytorium Rosji. Tego typu działania nie mogą się powieść i nie pozostaną bez konsekwencji – mówiła. Moskwa oczywiście konsekwentnie ignoruje fakt, że Krym nie jest terytorium Rosji, a rosyjska aneksja jest uznawana za nielegalną przez zdecydowaną większość państw świata.

Co dalej z Butiaginem?

Przedstawiciele rosyjskiej ambasady odwiedzili zatrzymanego i „pozostają w kontakcie z jego prawnikiem”. Ten z kolei odwołuje się od decyzji o tymczasowym aresztowaniu. Jeśli Ukraina wystąpi o ekstradycję, Polska oceni wniosek zgodnie z obowiązującym prawem i traktatami międzynarodowymi.

Jedno jest pewne: im głośniej Kreml krzyczy, tym bardziej widać, jak bardzo nie podoba mu się, że Polska po prostu przestrzega prawa i nie zamierza robić wyjątków dla osób związanych z reżimem Putina.

Źródło: Wirtualna Polska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *