Duda wciąż zachwycony Trumpem! Nie uwierzycie, jak tłumaczył zachowania swojego idola. „Chwali Putina, bo…”
screen/ CPAC
Nie przeszkadza mu jego przyjaźń z Putinem i polityka chaosu, bo nadal wierzy, że Trump jak w zbawcę świata. Podkreśla, że w polityce nie ma nic do powiedzenia i nikt nie traktuje go poważnie. Andrzej Duda, jakby nie zauważył, że właśnie takie bezrefleksyjne wypowiedzi wypchnęło go na boczny tor, gdzie powoli staje się symbolem marginalizacji człowieka, który piastował jeden z najważniejszych urzędów w państwie. I najprawdopodobniej tak zostanie.
Andrzej Duda jako Gość Radia ZET, to niezwykle wymowny portret polityka, który jeszcze nie tak dawno był jedną z najważniejszych postaci polskiej sceny politycznej. Dziś jednak jawi się jako polityczny wrak, którego nikt nie zamierza odrestaurować. W rozmowie z radiem Duda nie tylko komentował relacje z obecnym prezydentem Karolem Nawrockim, lecz także wrócił do wspomnień o Donaldzie Trumpie. Z tym, że – co istotne – dalej podtrzymywał swoje wizje geopolityczne. Wobec chaosu i nieprzewidywalności amerykańskiej polityki zagranicznej, wybrzmiewają jak międzynarodowy anachronizm.
Nostalgia oderwana od faktów
Były prezydent, pytany o Donalda Trumpa, rysował jego sylwetkę w tonie pełnym uznania, a momentami nawet jakiejś poniżającej służalczości. Dla Dudy bowiem charakter biznesowy prezydenta USA jest ważniejszy niż jego polityczne kompetencje. Tak jakby styl zarządzanie Ameryką przez Trumpa, który kieruje nią jak prywatnym biznesem, miał stanowić o wyższości ponad innymi liderami politycznymi.
– Patrzę spokojnie, mam zaufanie do prezydenta Trumpa, znam prezydenta Trumpa – mówił Duda, podkreślając, że Trump jest „fantastycznym marketingowcem” i „urodzonym zwycięzcą”. Andrzej Duda tłumaczył działania Trumpa, jak pseudo-coach na siłowni, dodając, że prezydent USA jest bardziej biznesmen niż politykiem. – Kiedy słyszę oceny pt. „chwali Putina”, to tak, chwali Putina, bo jest przy okazji świetnym marketingowcem, jest absolutnie przekonany, że on wygra starcie w związku z tym nie poniża przeciwnika w żaden sposób – tak tłumaczył, wręcz chwalił, prorosyjską postawę swojego idola.
Co ciekawe, ta obrazoburcza idealizacja Trumpa, to echo wcześniejszych wypowiedzi Dudy. W 2024 r. wskazywały z przekonaniem, że prezydent USA w decydujący sposób będzie wspierał sprawy Polski i Ukrainy i to mimo braku jasnych zobowiązań ze strony USA. W jednym z poprzednich wywiadów Duda podkreślał, że „Trump (…) jako człowiek sukcesu lubi walczyć i przede wszystkim nie lubi przegrywać”, sugerując, że te cechy wystarczą do bycia liderem i kluczową figurą polityki międzynarodowej.
Z dzisiejszej perspektywy tego typu narracja wygląda jak polityczna relikwia. Administracja Trumpa koncentruje się przede wszystkim na wewnętrznych sprawa USA, a nie na lojalnej, przewidywalnej współpracy z Warszawą czy wzmocnieniu NATO w Europie Środkowo-Wschodniej. Dlatego właśnie Duda był krytykowany wcześniej przez ekspertów za przesadne zaufanie do Trumpa, co podkreślali wtedy, że taką narracją wpisuje w obraz polityka, który nie nadąża za rzeczywistością.
Oficer medialny bez epoletów
Najbardziej symboliczne zdanie z wywiadu, to jego lakoniczne stwierdzenie, że „Jest Nawrocki, Dudy ni ma, sorry, taki mamy klimat”. To nie tylko nad wyraz nonszalanckie podsumowanie relacji między byłym, a obecnym prezydentem, ale i brutalna diagnoza politycznej rzeczywistości. Andrzej Duda został odsunięty, zdegradowany do roli postaci z poprzednich czasów PiS. Były prezydent sam niemal przyznaje, że jego wpływ na polityczną agendę jest marginalny. Kontakt z nowym prezydentem zdarza się sporadycznie i nie ma znaczenia.
Po zakończeniu prezydentury w 2025 r. Duda przyjął propozycję Kanału Zero. Dla komentatorów, nawet z prawej strony, ta decyzja jest zwiastunem jeszcze większej utraty znaczenia. Nikt nie znalazł dla Dudy jakiejś poważniejszej roli na scenie politycznej. To tłumaczy, dlaczego były prezydent sam sobie poszukał zajęcia w zarządzie fintechu ZEN.com, co stanowiło raczej kolejny krok w degradacji, a nie rozwój kariery. Podejrzenia, że został tam skierowany, aby pilnować majątku PiS, zainwestowanego w kryptowaluty, wydają mocno przesadzone.
Duda jako narzędzie i relikt polityki PiS
Duda przez lata był postrzegany jako polityczna figura stworzona i wykorzystywana przez Jarosława Kaczyńskiego. Jego prezydentura nie była niezależną, autonomiczną polityczną egzystencją, a raczej instrumentem wewnętrznych gier i równoważeniem politycznych interesów. Po wyborach 2025 r., Jarosław Kaczyński, po prostu wyrzucił zbędnego polityka na śmietnik. Zdaniem naszych rozmówców z Nowogrodzkiej prezes nawet propozycje spotkania z byłym prezydentem kwituje miną niechęci. Ich zdaniem Kaczyński nie widzi jakiejkolwiek przyszłości dla Dudy w polityce.
Wywiad Dudy w Radiu ZET, to nie tylko komentarz do relacji z nowym prezydentem Polski czy ocena Donalda Trumpa, ale symptom politycznej marginalizacji. O ile kiedyś Duda miał jakiś wpływ, dziś jego opinie brzmią jak echo błędnych kalkulacji. Zwłaszcza w kontekście iluzorycznych nadziei związanych z administracją Trumpa. Paradoksalnie, to jeden z najciekawszych etapów życia Andrzeja Dudy. Proces, w którym polityk, który był u szczytu, dziś stał się postacią na uboczu. Takie wywiady jak ten w Radiu Zet, traktują Dudę bardziej jak ciekawostkę, a nie polityka, którego opinie mogą jeszcze coś znaczyć.
źródło: Radio Zet
Jedna odpowiedź na Duda wciąż zachwycony Trumpem! Nie uwierzycie, jak tłumaczył zachowania swojego idola. „Chwali Putina, bo…”
Ta cała populistyczna prawica to faktycznie ludzie ograniczeni intelektualnie.