Człowiek Orbana zaczepił Sikorskiego i już może żałować. Króciutko! „Mam problem…”

Radosław Sikorski w ostry sposób odciął się szefowi węgierskiej dyplomacji, Peterowi Szijjarto. Riposta polskiego ministra wbija w fotel!

Radosław Sikorski vs. węgierski „dyplomata”

Obyś żył w ciekawych czasach – brzmi słynne chińskie powiedzenie. I my żyjemy w ciekawych czasach, ale chyba powoli zaczynamy tęsknić za nudą, szczególnie w polityce międzynarodowej. Przekonał się o tym Radosław Sikorski.

W czwartek w tureckiej Antalyi zorganizowano nieformalne spotkanie dyplomatów z państw NATO, w tym gronie był m.in. Sikorski, który przedstawił swoją wizję czerwcowego szczytu NATO w Hadze, omówił np. kwestię wzmocnienia wspólnej obrony Sojuszu w kontekście potencjalnego ataku ze strony Rosji i zapewnienie dalszego wsparcia dla Ukrainy.

Nie wszystkim słowa Sikorskiego się spodobały, mało tego, strona węgierska postanowiła zaatakować Polskę: w czasie konferencji prasowej po wydarzeniu Peter Szijjarto, szef dyplomacji Bratanków, powiedział, że „zarówno Bruksela, jak i Warszawa chcą wzmocnić antywęgierską kampanię oszczerstw na Ukrainie mającą na celu uniemożliwienie przeprowadzenia referendum w sprawie przystąpienia Kijowa do Unii Europejskiej”. Jakby tego było mało, polskiego ministra spraw zagranicznych określił jako „sorosistowskiego”, czyli człowieka George’a Sorosa, zasugerował też, że nienawidzi on Węgrów. Cała ta logika doprowadziła go do myśli, że Sikorski jest „jednym z najbardziej prowojennych polityków w Europie”.

Sikorski odpowiada

Na reakcje szefa polskiej dyplomacji nie trzeba było długo czekać: na portalu X napisał, że nie rozumie już tego, co robią Węgry. – Faktycznie zapytałem podczas spotkania ministerialnego NATO w Turcji czy prawdą jest — jak twierdzi Ukraina — że węgierski wywiad prowadził rozpoznanie wojskowe na Zakarpaciu. Mam problem ze zrozumieniem wrogości Węgier wobec najechanej Ukrainy — czytamy w jego poście.

W co gra Viktor Orban i jego ludzie? Próbują prowadzić wielowektorową politykę: i być członkiem NATO oraz Unii Europejskiej, ale też pozostać w dobrych relacjach z Rosją. Wynika to z pewnych kompleksów Bratanków, które sięgają aż końca I wojny światowej: w wyniku tego konfliktu Węgry straciły swoją potęgę i wiele terytoriów, stąd obecna nieufność do Zachodu. Pytanie, czy węgierskie elity nie powinny pójść już do przodu i na nowo zaufać Europie Zachodniej. Czas gry na dwóch fortepianach może zakończyć się tragicznie.

Źródło: X

Jacek Walewski

Od wielu lat publikuję artykuły na różne tematy: począwszy od polityki, ekonomii i nowych technologii po popkulturę. W przeszłości współpracowałem z m.in. Magazynem Gitarzysta czy Esensja.pl Obecnie oprócz pisania dla Crowd Media, publikuję swoje artykuły na Bitcoin.com i Cryps.pl Jestem autorem tysięcy artykułów dot. wyżej wspomnianych kwestii.
Politykę poznawałem "od kuchni", współpracując z posłem Mirosławem Suchoniem (Polska 2050) i posłanką Mirosławą Nykiel (PO). Działałem także społecznie w Polskim Stowarzyszeniu Bitcoin.

3 Odpowiedzi na Człowiek Orbana zaczepił Sikorskiego i już może żałować. Króciutko! „Mam problem…”

  1. Valdi pisze:

    Ja tam nie mam nic do Ukrainy, pora żyć teraźniejszością a nie wyciągać trupy z szafy. Do samych Węgrów też nic nie mam, to nie ich wina że u władzy mają idiotów.

  2. Maciek pisze:

    Kto czuje wrogość?Każdy normalny człowiek powinien sobie zdawać sprawę,że Oni walcząć,walczą za nas,chronią naszą wschodnią granice,historii nie zmienimy,nikt nie był idealny,żyjemy tu i teraz i szanujmy Ich i przy okazji nasz wspólny wysiłek

  3. Alicja pisze:

    No my też nie możemy zrozumieć dlaczego czujemy taką wrogość do Ukrainy. Pewnie problem tkwi w przszłości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *