Czarnek słuchał TEGO z nietęgą miną! Poseł KO z niego kpił, swoje dorzucił Czarzasty. „Martwiliśmy się”
screen / Sejm
Poseł KO Jerzy Meysztowicz zakpił sobie w Sejmie z Przemysława Czarnka. Miał też radę dla Jarosława Kaczyńskiego. – Lansowanie go nie ma sensu – wskazał ironicznie poseł.
Poseł KO kpi z Czarnka
Przemysław Czarnek nasłuchał się w Sejmie! Z kandydata PiS na premiera, który ma ostatnio niezbyt dobrą passę, zakpił sobie poseł KO Jerzy Meysztowicz.
– Cieszę się, że pan poseł Czarnek wrócił na łono Sejmu – zaczął swoje wystąpienie Meysztowicz. Faktycznie, w środę w Sejmie uwagę zwracało puste miejsce byłego ministra. – Martwiliśmy się o jego nieobecność w środę. Niektórzy nawet podejrzewali, że pan poseł Czarnek wyskoczył na chwilę do Moskwy, aby prezydent Putin mógł mu osobiście podziękować za jego deklarację, wygłoszoną jako kandydat na premiera PiS-u, żeby ograniczyć wsparcie militarne dla Ukrainy – kpił z wybrańca prezesa poseł KO. Następnie zwrócił się do Jarosława Kaczyńskiego, który słuchał tego wystąpienia, siedząc obok Czarnka i Mariusza Błaszczaka.
– Proponuję przesadzić pana posła Czarnka trochę dalej, bo lansowanie jego nie ma sensu – zasugerował ironicznie Meysztowicz. – Efekt Czarnka to jest spadek notowań PiS, rozłam w PiS i coraz więcej bardzo niemądrych wypowiedzi posłów Prawa i Sprawiedliwości na temat walczącej Ukrainy – zakończył polityk KO.
Wystąpienie skomentował rozbawiony Włodzimierz Czarzasty.
– Dzieją się rzeczy niesłychane. Poseł Platformy Obywatelskiej martwi się o wasze notowania, widzicie? – zwrócił się do polityków PiS marszałek Sejmu.
Prezent dla Czarnka
Emocji nie brakowało też po wystąpieniu posła Polski 2050 Adama Gomoły, który miał do powiedzenia kilka dosadnych słów pod adresem PiS i Przemysława Czarnka.
– Co widzi, patrzący na nas z góry świętej pamięci Lech Kaczyński, widząc jak brukane jest jego dziedzictwo, jak jego ugrupowanie, które zakładał, zdradza polską rację stanu, którą on, jako jeden z pierwszych, bardzo trafnie zdiagnozował – zaczął Gomoła. Już te słowa wywołały wrzenie w ławach PiS. Ale to był dopiero początek.
– Czy jest taki diabeł, z którym się nie sprzymierzycie w swoim chorym marszu po władzę? Czy jest taka puszka Pandory, jakiej nie otworzycie? – pytał retorycznie. Następnie zwrócił się do Przemysława Czarnka.
– Pan panie ministrze Czarnek, się tak zagalopował w tym udawaniu Grzegorza Brauna, że zapomniał pan o jednej podstawowej zasadzie: nie wystarczy kwakać, jak kaczka, nie wystarczy pływać, jak kaczka, trzeba jeszcze wyglądać jak kaczka. Dlatego mam dla pana prezent – opaska piracka. Niech pan ją nosi z dumą i wypływa we wspólny polityczny rejs, ze swoim sobowtórem. W Moskwie już na was czekają – skwitował Gomoła. Następnie zszedł z mównicy i próbował wręczyć Czarkowi opaskę. Drogę zastąpili mu jednak politycy PiS, w tym Mariusz Gosek i Piotr Gliński.