Co ten Bogucki?! Zaskakująca reakcja na pytanie dziennikarki, od razu wyciągnął telefon. „Ktoś chce przeglądać?”
screen / Videoparlament.pl
Zbigniew Bogucki przekonuje, że nie ma nic wspólnego z Zondacrypto. Zdesperowany, chciał wręcz dać dziennikarzom do wglądu swój telefon.
Tusk ujawnia zeznania ws. Zondacrypto
Rozkręca się afera Zondacrypto! Premier Donald Tusk ujawnił w sejmie fragmenty zeznań. Wynika z nich, że Przemysław Kral miał zapłacić Zbigniewowi Ziobrze za rozwiązanie problemów z prawem. Pojawia się też inny ciekawy wątek: szef skompromitowanej giełdy kryptowalut miał usłyszeć od pewnej osoby obietnicę ułaskawienia ze strony prezydenta Karola Nawrockiego.
– To dla was kwestia „być albo nie być”. Wszystko wskazuje na to, że trzymają was za gardło bardzo źli ludzie – mówił Tusk, zwracając się w stronę polityków PiS. Wystąpienie premiera nie spodobało się Zbigniewowi Boguckiemu.
– Pan eksploruje kolejne dno – zagrzmiał i nazwał szefa rządu „kryptopremierem”. Szef prezydenckiej kancelarii powiedział też, że podczas rządów koalicji 15 października miało dojść do dwóch umorzeń śledztw. Jednego kwietniu 2024 r., drugiego w lutym 2025 r.
– Żądam w imieniu prezydenta, żądam w imieniu Polaków, ujawnienia materiałów z tych śledztw. Dlaczego zostały umorzone, jakie były podstawy i w czyim interesie to było? – pytał buńczucznie Bogucki.
Bogucki chce oddać dziennikarzom telefon
Później, w rozmowie z dziennikarzami, Bogucki opowiadał, że dawno nie widział „takiego rozedrganego” Donalda Tuska. Ale rozedrgany to był on sam, gdy dziennikarze zapytali go, czy on sam inwestował na giełdzie Zondacrypto.
Przyciśnięty pytaniami, Bogucki zareagował w niespodziewany sposób. Wyciągnął smartfona i zaoferował, że odda go do wglądu dziennikarzom. Przeglądajcie, sprawdzajcie, bierzcie! Zero tajemnic, zero kryptowalut!
– Nie inwestowałem w żadne Zondacrypto. Wiecie co, ja mam przy sobie telefon. Nawet dwa. Przy tym jeden nie działa. Musiałem przełożyć kartę. Jak chcecie państwo, mogę wam dać dziś do przeglądania ten telefon. Ktoś z państwa chce przeglądać moje kontakty? Jeżeli nie, to niech zrobią to służby. Niech sprawdzają moje billingi. Niech mnie weryfikują. Ale nic nie znajdą. Ja nie znam tego człowieka – tłumaczył Bogucki, mając na myśli Przemysława Krala.