Co on wyprawia?! Poseł PiS starł się z ochroną, nagranie obiegło sieć. „Ktoś może mnie nie lubić, ale…”
screen / Express Kaszubski
Co tam się wydarzyło?! Podczas imprezy Truskawobrania poseł PiS próbował wtargnąć na scenę. Do akcji wkroczyła ochrona.
Poseł PiS próbuje wtargnąć na scenę
Tego nie było w planach na tegorocznej imprezie Truskawkobrania, którą od lat organizuje gmina Kartuzy. W Złotej Górze pojawił się kaszubski poseł PiS, Michał Kowalski i chciał wejść na scenę wraz z innymi gośćmi imprezy. Problem w tym, że… nie był do tego uprawniony.
Zainterweniować musiała ochrona. Na schodach na scenę doszło wręcz do przepychanki między parlamentarzystą a pracownikiem ochrony. Express Kaszubski pokazał wideo, na którym widać ostatni akt tego dramatu. Niesforny poseł próbuje przejść, ochroniarz blokuje mu drogę. Słychać też, jak mówi, że Kowalski „może sobie dzwonić nawet do samego prezydenta”. W tle słychać wystąpienia gości.
Kowalski jest oburzony z takiego obrotu sprawy.
– Chciałem wspólnie z innymi zaproszonymi gośćmi wejść na scenę i przywitać się z mieszkańcami oraz uczestnikami Truskawkobrania. Jestem posłem tej ziemi, od lat spotykam się z mieszkańcami, znam wielu wystawców, organizatorów i osoby biorące udział w tym wydarzeniu – tłumaczy, cytowany przez Express Kaszubski. – Niestety, za sugestią pana burmistrza nie wpuszczono mnie na scenę. Ktoś może mnie lubić lub nie, ale było to wydarzenie otwarte, zorganizowane ze środków publicznych. Miałem pełne prawo w nim uczestniczyć i wykonywać obowiązki posła – przekonuje polityk PiS. Ale to nie koniec.
– W pewnym momencie doszło również do naruszenia mojej nietykalności cielesnej. Nie należę do osób, które wyolbrzymiają takie sytuacje, jednak uważam, że zostały przekroczone granice, których w demokratycznym państwie nie wolno przekraczać. Dlatego złożyłem zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, wskazując, że ograniczono, a wręcz uniemożliwiono mi wykonywanie mandatu posła – oświadczył Kowalski. Zapewnił, że dysponuje „dokumentacją fotograficzną całego zdarzenia”.
– Zdecydowałem się zareagować, ponieważ każdy poseł na Sejm RP ma prawo do swobodnego wykonywania swojego mandatu, a takie sytuacje nie powinny mieć miejsca podczas otwartych wydarzeń finansowanych z pieniędzy publicznych – podsumowuje. Łaskawie dodał, że jest gotów wycofać zawiadomienie, jeżeli… burmistrz Kartuz go przeprosi.
– Jestem otwarty na polubowne zakończenie tej sprawy. Jeżeli pan burmistrz uzna, że doszło do sytuacji, która nie powinna mieć miejsca i będzie gotów mnie przeprosić. Nie widzę przeszkód, abyśmy usiedli do rozmowy – obiecał.
Burmistrz wyjaśnia
Burmistrz Kartuz inaczej widział tę sytuację.
– To nie jest tak, że zabroniłem panu posłowi zabrać głos. Pan poseł nie otrzymał od nas zaproszenia na Truskawkobranie i to jest kwestia zasadnicza. Po drugie, jest to impreza kulturalna organizowana przez gminę Kartuzy od 48 lat. Na scenie nigdy nie występowały osoby polityczne, szczególnie takie, które nie mają żadnego związku z organizacją wydarzenia – powiedział w rozmowie z „Faktem” Grzegorz Gołuński. Jak tłumaczy, na scenie pojawiają się burmistrz, starosta oraz przedstawiciel sejmiku województwa. Są to osoby reprezentujące organizatorów.
– Pan poseł podkreślał, że jest parlamentarzystą i chciałby wystąpić. Odpowiedziałem, że nie przewidujemy żadnego dodatkowego przemówienia i nie ma możliwości wejścia na scenę. Był bardzo natarczywy i zapowiadał, że i tak się tam dostanie. Powiedziałem więc, że ochrona go nie wpuści. U nas obowiązuje porządek i przypadkowe osoby nie mogą wchodzić na scenę – wyjaśnił burmistrz.
Źródło: Express Kaszubski, Fakt