Chwile grozy na lotnisku w Krakowie, pasażer o wszystkim opowiedział. „Nie wiedzieli, co się dzieje”
Screen: NaTemat Youtube
Na lotnisku w Krakowie doszło do groźnej sytuacji: w niedzielę podczas lądowania samolot wypadł z pasa i znalazł się na nieutwardzonej części lotniska. Piekło pasażerów zaczęło się chwilę potem.
Lotnisko w Krakowie ze sporymi problemami
Ten lot pasażerowie będą wspominać latami: na lotnisku w Krakowie samolot linii Enter Air wypadł nagle z betonowego pasa i utknął na nieutwardzonej części lotniska. Teraz pasażerowie wspominają, co się działo i jak to wyglądało z ich perspektywy. Jeden z nich otworzył się w rozmowie z portalem Love Kraków: jak twierdzi, już w samolocie dało się odczuć chaos. – Nikt nad niczym nie panował, atmosfera gęstniała z każdą minutą – wspominał.
Nikomu nie stała się krzywda, ale wszyscy stracili i czas, i nerwy. Pasażerom kazano przejść do dusznych autokarów na płycie lotniska i tam zostawiono ich na aż 40 minut. Dopiero po tym czasie przewieziono ich do hali. – Nawet funkcjonariusze Straży Granicznej nie wiedzieli, co się dzieje. Nie informowano nas, na co czekamy – czytamy dalej w relacji nieszczęśnika, który to wszystko przeżył.
Dopiero po pewnym czasie okazało się, że wszyscy zostali zawiezieni do hali, by wypełnić kwestionariusze, które są potrzebne w postępowaniu wyjaśniającym. – Czekałem na formularz ponad godzinę, bo pracownicy lotniska przynosili po kilkanaście sztuk naraz – relacjonował dalej pasażer, który rozmawiał z Love Kraków.
Na tym jego i innych irytacja się nie skończyła, bo okazało się, że formularze zawierały dane, które były dostępne w systemie rezerwacji biletów: dane osobowe, numer bagażu, adres i telefon.
W hali nie było nic do jedzenia – stał w niej automat z napojami gazowanymi i drugi z kawą, który był… zepsuty. Dopiero po jakimś czasie rozdano wszystkim wodę.
Procedury zawiodły w każdym aspekcie!
Nie zwracano też uwagi na to, czy ktoś był z dziećmi czy bez – nie potraktowano rodzin priorytetowo, co mogło być uciążliwe dla najmłodszych.
Pasażer, który podzielił się swoją relacją z Love Kraków, zauważył, że wszystko wyglądało bardzo amatorsko. – Procedury zawiodły w każdym aspekcie. Jeśli w tak błahej sytuacji było tak chaotycznie, co by było, gdyby doszło do prawdziwej tragedii? – podsumował.
Źródło: LoveKraków.pl