Cała Polska gra z WOŚP, a Buda „martwi się” o wolontariuszy. „Minus cztery, dzieci na ulicy”
Screenshot: Onet Rano
Smutni panowie z PiS mają tradycyjny ból czterech liter. Powód? Finał WOŚP. Waldemar Buda wysmażył wpis, w którym „zamartwia się” o wolontariuszy zbierających pieniądze na mrozie.
WOŚP znowu gra w całej Polsce
Miliony Polaków znowu grają z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy – od samego rana po ulicach wsi, miast i miasteczek z puszkami chodzili dzielni wolontariusze, licytacje biły (i biją!) kolejne rekordy, a kwota na koncie fundacji rośnie w zawrotnym tempie. Cel? WOŚP pod przewodnictwem Jurka Owsiaka zbiera na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów, pod hasłem „Zdrowe brzuszki naszych dzieci”.
– Gastroenterologia dziecięca, choroby przewodu pokarmowego to dziedzina, w której tak jak w onkologii, potrzeba najnowocześniejszego, innowacyjnego sprzętu. Ten sprzęt, który będziemy kupować, będzie z pewnością sprzętem najwyższej jakości służącym zarówno do diagnostyki, jak i do leczenia chorób przewodu pokarmowego. Nad tym tematem się pochyliliśmy, rozeznaliśmy i chcemy dotrzeć do wszystkich szpitali, wszystkich miejsc, które dbają o zdrowe brzuszki naszych dzieci – mówił Jurek Owsiak, gdy ogłaszał cel 34. finału WOŚP.
Ból czterech liter
Jak co roku znaleźli się też ci, którzy przeszkadzają podczas finału i zamiast po prostu się nie odzywać, wolą szukać atencji m.in. głupawych wpisach. Na przykład taki Waldemar Buda, który postanowił zaistnieć na platformie X. – 4 st, dzieci na ulicy po kilka godzin, wiecie dlaczego to musi być do puszek a nie jak wszystkie zbiórki na konto? – napisał zaczepnie poseł PiS.
-4 st, dzieci na ulicy po kilka godzin, wiecie dlaczego to musi być do puszek a nie jak wszystkie zbiórki na konto?
— Waldemar Buda (@waldemar_buda) January 25, 2026
Internauci z miejsca wyjaśnili Budę. „A czemu w kościele jest na tacę, a nie na konto?”, „Bo to frajda, bo to kontakt z drugim człowiekiem, bo to dzielenie się uśmiechem, bo to dar poświęcenia dla idei pomagania”, „Może Pan uchronić wolontariusza od stania na dworze i wesprzeć tę e-skarbonkę” – pisali pod wpisem polityka internauci.
Buda najwyraźniej ma problem ze zrozumieniem prostych słów. Wolontariusz to nie jest najemnik i sam wyraża chęć wzięcia udziału w akcji. Swoją drogą panu posłowi nie przeszkadza, gdy młodzi ministranci zasuwają po śniegu za księdzem podczas kolędy. Wtedy to zupełnie inna sytuacja, prawda panie Buda?
Podczas niedzielnego finału WOŚP uaktywniła się też Krystyna Pawłowicz, która ogłosiła światu, że przegoniła wolontariuszy, którzy weszli na teren kościoła. To się nazywa powód do dumy! Więcej na ten temat pisaliśmy W TYM MIEJSCU.
Źródło: X