Były prezydent sprowadził na ziemię Nawrockiego. Wystarczyło jedno zdanie. „Słaba pozycja” [WIDEO]
Screenshot: tvn24
Aleksander Kwaśniewski pojawił się u Moniki Olejnik w „Kropce nad i”. Były prezydent nie pozostawił złudzeń i otwarcie wskazał, do czego dąży Władimir Putin. Było też o rzekomej przyjaźni Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem.
Choć Aleksander Kwaśniewski od wielu lat żyje z dala od wielkiej polityki, wciąż chętnie udziela się w mediach i komentuje wydarzenia, którymi żyje cała Polska. I trzeba przyznać, że były prezydent jest w formie. Mówi rzeczowo, analitycznie, ma dystans do siebie i świata, potrafi zaskoczyć wyciągniętymi wnioskami i nie jest w tym wszystkim zacietrzewiony. Ale potrafi też być brutalny w swoich ocenach. Albo przynajmniej dosadny.
Kwaśniewski o relacji Nawrockiego z Trumpem
Ostatnio Aleksander Kwaśniewski gościł u Moniki Olejnik w „Kropce nad i”. Jednym z poruszonych tematów była wojna w Ukrainie, która trwa już niemal cztery lata i niestety nie widać perspektyw na jej szybkie zakończenie. – Celem Putina od samego początku jest mieć Ukrainę — całą Ukrainę, ze Lwowem, pod polską granicę — w swojej strefie wpływów. I on zrobi wszystko, żeby tak było – stwierdził były prezydent i dodał, że „Putin ma swoich odbiorców także w Polsce”. Chyba nawet wiemy gdzie.
Aleksander Kwaśniewski został też zapytany o negocjacje pokojowe ws. Ukrainy. Przypomnijmy: odbyły się one w Genewie, a Polska nie została na nie zaproszona. Były prezydent brutalnie sprowadził na ziemię Karola Nawrockiego i PiS, która zapewnia o wielkiej przyjaźni prezydenta z Trumpem. – Mimo sympatii Donalda Trumpa do Karola Nawrockiego nasza pozycja i prezydenta Polski u amerykańskiego polityka jest słaba – stwierdził Aleksander Kwaśniewski.
Monika Olejnik zapytała też byłego prezydenta o brak spotkania Karola Nawrockiego z Wołodymirem Zełenskim. Od zaprzysiężenie prezydenta minęło w końcu kilka miesięcy, a ten nie ma zamiaru udać się z wizytą do Kijowa. Zresztą działa to też w drugą stronę. Kwaśniewski stwierdził, że „korona z głowy nie spadnie, bo nie mają jej na głowie”. – Namawiałem Zełenskiego w jakimś sensie. Uważam, że nic by się nie stało, gdyby prezydent Zełenski przyjechał do Warszawy — stwierdził Kwaśniewski.
Źródło: TVN24