Była już noc, a tu TAKA awantura w Sejmie! Macierewicz aż zerwał się z miejsca. „Pani przewodnicząca!”
screen / Sejm
Była już noc, gdy w Sejmie wybuchła kolejna awantura. W jednej z głównych ról wystąpił nie kto inny, jak Antoni Macierewicz.
Nocna awantura w Sejmie
Środowe obrady Sejmu kończyły się dość późno. Było już około północy, gdy doszło do awantury z udziałem między innymi Antoniego Macierewicza. Posłowie pokłócili się o uchwałę Sejmu z okazji 50. rocznicy utworzenia Komitetu Obrony Robotników. Jak to zwykle bywa, projekt przygotowany przez KO jest krytykowany przez PiS.
Joanna Lichocka zarzucała, że projekt przygotowany przez KO „marginalizuje rolę Piotra Naimskiego, „Czarnej Jedynki” i Antoniego Macierewicza”. PiS nie podoba się też cytat z Jacka Kuronia, który zdaniem Lichockiej „jest kompletnie nie à propos rocznicy powstania Komitetu Obrony Robotników”. Chodzi o słowa: „Zamiast palić komitety, zakładajcie własne”. Lichocka powiedziała, że nie padły one w 1976, a w 1974 roku.
Następnie na mównicę wszedł Piotr Adamowicz z KO.
– To jest kolejny dowód na to, że politycy nie powinni pisać historii. O tym rozmawialiśmy, szanowna pani poseł, na komisji pięć lat temu – mówił poseł KO. – Zaproponowała pani małą modyfikację tytułu uchwały. Zgodziliśmy się. A potem pani pojechała, że śmierdzi pani komunizmem! – dodał. To nie spodobało się Lichockiej, która odkrzykiwała coś ze swojego miejsca. Interweniowała prowadząca obrady wicemarszałkini Monika Wielichowska i przypomniała posłance PiS, że „to nie jest dyskusja”.
Macierewicz: „Oni kłamią”
Ze swojego miejsca krzyczał też Macierewicz.
– Panie pośle Macierewicz! Panie i panowie! Każdy ma prawo do własnej pamięci. Każdy może mieć własną ocenę wydarzeń, w których uczestniczył. Ale nie każdy może mieć własną historię. Historia – jest pan historykiem – jest nauką, opiera się na źródłach, a twierdzenia dotyczące przeszłości podlegają weryfikacji – odpowiedział Adamowicz. Gdy skończył wypowiedź, na mównicę chciała wejść jeszcze Lichocka, ale wicemarszałkini zamknęła dyskusję.
– Miała pani swoje wystąpienie. Pan poseł miał swoje wystąpienie. To nie jest moment na dyskusję – powiedziała. Wtedy do akcji wkroczył też Macierewicz, który wstał z miejsca i ruszył ku mównicy.
– Pani Przewodnicząca! Czy można kłamać o historii Polski? A to oni właśnie kłamią o historii Polski – krzyczał polityk PiS.
– Ja nie jestem przewodnicząca. Panie Pośle! Mniej emocji. Jest północ, mamy kolejne punkty i kilkadziesiąt oświadczeń – upomniała go Wielichowska.
– Oni kłamią – rzucił jeszcze Macierewicz.