Bliski współpracownik już podpadł Nawrockiemu?! „Wypowiada się ostrzej niż prezydent”
Screen: TVN24 Youtube
Wygląda na to, że Marcin Przydacz jest na cenzurowanym. Karol Nawrocki ma być niezadowolony z medialnych występów swojego współpracownika. A może… zazdrosny?
Drużyna prezydenta
Gdy Karol Nawrocki został zaprzysiężony na prezydenta RP, dość szybko zorientowaliśmy się jaka to będzie prezydentura. Parafrazując znane porzekadło: pokaż mi swoich współpracowników, a powiem ci, kim jesteś.
Prezydent szybko zaczął otaczać się takimi postaciami jak Sławomir Cenckiewicz (został szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego), Zbigniew Bogucki (szef kancelarii prezydenta) czy Adam Andruszkiewicz (wiceszef kancelarii) – narodowiec, który zasłynął wypowiedziami o „pedalskich knajpach w warszawce” i Białorusi, która mu imponowała. No i jeszcze kapelan, który pozował do zdjęcia z kibolami m.in. Olgierdem L., o pseudonimie „Olo”, podejrzanym o działalność w zorganizowanej grupie przestępczej.
Przy Nawrockim na szerokie wody wypłynął też Marcin Przydacz: w latach 2019–2023 podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, w 2023 i od 2025 sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP i szef Biura Polityki Międzynarodowej, a przy okazji były poseł na Sejm X kadencji. Szybko okazało się, że to jeden najostrzejszych zawodników w drużynie Karola Nawrockiego. Ba, mówi się nawet, że to Przydacz maczał palce w rezygnacji wspomnianego wyżej Cenckiewicza.
Podpadł, bo jest ostrzejszy?
Według informatorów „Newsweeka”, Cenckiewicz był skonfliktowany z gwiazdami Pałacu: szefem Biura Polityki Międzynarodowej Marcinem Przydaczem i szefem Kancelarii Zbigniewem Boguckim. I to oni mieli zabiegać o dymisję szefa BBN. Zresztą nie pierwszy raz – już w grudniu Cenckiewicz miał być bliski pożegnania z Pałacem.
– Bogucki, Przydacz, a potem też Paweł Szefernaker chcieli, aby Cenckiewicz odszedł. Sytuacja, w której szef BBN nie ma dostępu do tajemnic, jest dysfunkcyjna – mówiła „Newsweekowi” osoba z otoczenia prezydenta. – Przydacz od początku go zwalczał. Bogucki miał początkowo niezłe relacje, ale potem się posypały – dodawał inny rozmówca.
Tymczasem okazuje się, że Marcin Przydacz miał podpaść Karolowi Nawrockiemu. Kulisy tej historii zdradziły Joanna Miziołek i Eliza Olczyk w programie „Niedyskretnie o politykach”. – Ma dosyć duże ambicje i gdzieś tam też słychać, że w mediach zbyt ostro się wypowiada, czasem ostrzej niż prezydent. To też się nie podoba w pałacu – słyszymy w programie. Nosił wilka razy kilka?
Źródło: Se.pl