Będzie rzecznikiem Nawrockiego, teraz walnął pięścią w stół. Chodzi o liczenie głosów. „Festiwal kłamstw i manipulacji”
Screen: yt/IPNtvPL
Rafał Leśkiewicz, przyszły rzecznik prasowy Karola Nawrockiego, jeszcze nie objął swoje funkcji, a już pokazuje, że nie zamierza się gryźć w język. Pytanie, czy wypada mu mówić pewne rzeczy.
Rzecznik prezydenta, który mówi, co mu ślina na język przyniesie?
Rafał Leśkiewicz będzie rzecznikiem Karola Nawrockiego i już teraz pokazuje, że nie zamierza gryźć się w język: wypowiedział się na temat podważania wyniku wyborów prezydenckich. – Czas powiedzieć DOŚĆ! Ten festiwal kłamstw i manipulacji zabrnął za daleko. Podważanie wyników wyborów prezydenckich i deprecjonowanie zwycięstwa Karola Nawrockiego narusza powagę porządku prawnego – napisał w mediach społecznościowych.
Chodzi mu o inicjatywę, której przewodzi Roman Giertych: do Sądu Najwyższego wypłynęło ponad 50 tys. protestów wyborczych. Powód? Po ponownym przeliczeniu głosów w kilku komisjach okazało się, że głosy oddane na Rafała Trzaskowskiego były rejestrowane jako te oddane na… Nawrockiego. PiS twierdzi, że sprawy nie ma, mało tego, sugeruje, że działanie posła KO to uderzenie w nasz kraj i partyjna rozgrywka.
– Nikt nie powinien przedkładać partykularnych interesów partyjnych nad uporządkowane reguły polskiej demokracji. Prawa należy przestrzegać a nie szukać dróg jego obejścia. Trzeba o tym konsekwentnie przypominać bo dla niektórych nie jest to oczywiste. A powinno. Bo chyba nic się nie zmieniło? Żyjemy w państwie prawa, prawda? – dodał Leśkiewicz.
Czas powiedzieć DOŚĆ !
Ten festiwal kłamstw i manipulacji zabrnął za daleko. Podważanie wyników wyborów prezydenckich i deprecjonowanie zwycięstwa Karola Nawrockiego narusza powagę porządku prawnego.
Nikt nie powinien przedkładać partykularnych interesów partyjnych nad…— Rafał Leśkiewicz (@LeskiewiczRafa) June 24, 2025
Manowska podkręca atmosferę
Problem w tym, że konflikt dot. rzetelnego policzenia głosów rozkręca nie tylko KO, ale też osoby z obozu PiS. I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Manowska w wywiadzie dla Radia Zet powiedziała, że prawdziwych protestów jest mniej niż tysiąc. – Indywidualnych protestów jest kilkaset sztuk. Ponad 90 proc. to są protesty powielane, których wzór został udostępniony przez posła Giertycha. Pracownicy SN nazywają je „giertychówkami”. Kilka tysięcy protestów to wzór udostępniony przez posła Wawrykiewicza — powiedziała Bogdanowi Rymanowskiemu.
Dodała też, że wiele dokumentów trafi do kosza, bo zawierają PESEL Giertycha. — Z tych „giertychówek”, które wpłynęły do SN, bardzo duża liczba, parę tysięcy protestów, ma PESEL-e posła Giertycha, bo ludzie nie potrafili nawet wpisać swojego PESEL-u — zakpiła sobie z osób, które nadesłały protesty.
W całej aferze chodzi o to, by wyborcy mieli zawsze pewność, że ich głos zostanie policzony właściwie – bez tego nie ma sensu chodzić na wybory. PiS chyba tego nie rozumie.
Źródło: X
Jedna odpowiedź na Będzie rzecznikiem Nawrockiego, teraz walnął pięścią w stół. Chodzi o liczenie głosów. „Festiwal kłamstw i manipulacji”
Kto się sprzeciwia (powołaniu komisji w sprawie Amber Gold), ten już się przyznał to są słowa Jarosława Kaczyńskiego.
A więc – Kto się sprzeciwia (ponownemu przeliczeniu głosów), ten już się przyznał!