Ale jaja! Rachoń pędził za Ziobrą jak za gwiazdą rocka, teraz ma kłopoty. „Nagranie to pokazuje…”
Screen: Facebook Polisz to
Michał Rachoń trafi przed sąd. Powód? Jego sprint za autem, którym policja wiozła Zbigniewa Ziobrę. – Cieszę się, że eksperci sekcji wykroczeń wydziału ruchu drogowego za nasze podatki spędzają pożytecznie długie godziny służby – kpił ze sprawy dziennikarz TV Republika.
Rachoń biegł za idolem, teraz trafi przed sąd
By pojąć, o co chodzi, musimy cofnąć się do 31 stycznia ubiegłego roku, kiedy to były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro został zatrzymany przez policję w siedzibie TV Republika w Warszawie. Wsadzili go do samochodu i ruszyli. Tyle że za autem niespodziewanie pobiegł dyrektor programowy stacji Michał Rachoń. Tak, pobiegł za pojazdem jak infantylny smarkacz za gwiazdami rocka.
Miłość do Ziobry ma swoją cenę: Wydział Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji, jak podają media, zajął się sprawą i skierował do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia wniosek o ukaranie dziennikarza za dwa wykroczenia: „szedł jezdnią, mimo obowiązku korzystania z chodnika lub drogi dla pieszych” oraz „korzystał z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego podczas przechodzenia przez jezdnię”.
– Cieszę się, że eksperci sekcji wykroczeń wydziału ruchu drogowego Komendy Stołecznej Policji za nasze podatki spędzają pożytecznie długie godziny służby. Z całą pewnością żaden przełożony nie naciskał w sprawie zajęcia się tą palącą sprawą. Szykuje się fascynujący proces sądowy – kpił ze sprawy sam Rachoń.
👏Ciesze, się że eksperci sekcji wykroczeń wydziału ruchu drogowego Komendy Stołecznej Policji za nasze podatki spędzają pożytecznie długie godziny służby. Z całą pewnością żaden przełożony nie naciskał w sprawie zajęcia się tą palącą sprawą. Szykuje się fascynujący proces… pic.twitter.com/4kQZrY67Sd
— michal.rachon (@michalrachon) January 23, 2026
Teraz mina mu zrzednie. Na video, na bazie którego pracowała policja, widać, że naruszył przepisy.
– Nagranie to pokazuje, że Michał Rachoń oraz inny mężczyzna, który prawdopodobnie znany jest Michałowi Rachoniowi z imienia i nazwiska, biegli ulicą Tłomackie do al. Solidarności, a następnie wtargnęli na jezdnię al. Solidarności oraz biegli po jezdni w kierunku wschodnim przez ok. 50 metrów. W tym samym czasie pojazd marki Renault, stojący na chodniku przy al. Solidarności włączył się do ruchu w bezpośredniej bliskości Michała Rachonia – czytamy w zawiadomieniu, jakie trafiło do służb, które napisał nieznany z nazwiska obywatel.
Ktoś tu ma w nosie prawo?
6 marca 2025 r. Wydział Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji zwrócił się do Komendy Powiatowej Policji w Wołominie o przesłuchanie Rachonia. Komisariat w Radzyminie przekazał warszawskim służbom, że 18 marca dziennikarz nie stawił się na przesłuchanie, nie wysłał nawet usprawiedliwienia.
Policja postanowiła, że tak łatwo nie odpuści: w maju gwiazdor został wezwany na przesłuchanie do Wydziału Ruchu Drogowego KSP. W czerwcu ponownie, w październiku po raz kolejny. Dopiero 5 listopada do policji zadzwonił pełnomocnik Rachonia i poinformował, że „p. Rachoń nie mógł stawić się w wyznaczonym terminie z uwagi na napięty grafik służbowy, związany z pracą dziennikarza”.
Policja wezwała dziennikarza kolejny raz w grudniu. Dopiero 14 stycznia do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia wpłynął wniosek o ukaranie prima donny w postępowaniu zwyczajnym. Pupilkowi PiS kara grzywny do 3 tys. zł lub kara nagany.
Źródło: Gazeta.pl