Nawrocki wygłosił swoje mądrości, Kwaśniewski szybko sprowadził go na ziemię. „Myli się”
screen: YouTube/Tygodnik Polityka
Donald Trump już nawet nie ukrywa, że będzie robił interesy z Rosją, a Karol Nawrocki przekonuje, że nie widzi „drastycznej zmiany zagrożenia rosyjskiego. Jednego i drugiego krótko i wymownie podsumował Aleksander Kwaśniewski.
Wypowiedzi Donalda Trumpa dotyczące Rosji i wojny w Ukrainie budzą coraz większe kontrowersje. Były prezydent Aleksander Kwaśniewski krytykuje zarówno politykę amerykańskiego przywódcy, jak i ocenę zagrożenia ze strony Rosji przedstawioną przez Karola Nawrockiego.
Trump i Putin. Polityka, która niepokoi Europę
Donald Trump wielokrotnie wypowiadał się w sposób budzący wątpliwości dotyczące amerykańskiego wsparcia dla Ukrainy. Jego podejście do negocjacji z Władimirem Putinem oraz gotowość do porozumienia z Moskwą wywołują obawy, że interesy Ukrainy mogą zostać podporządkowane politycznym kalkulacjom Waszyngtonu. Krytycy prezydenta USA wskazują, że taka strategia może osłabiać jedność Zachodu i sprzyjać realizacji rosyjskich celów.
Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z „Rzeczpospolitą” ocenił, że jeśli Trump staje po stronie Putina, działa wbrew prawu międzynarodowemu, zasadom i moralności. Podkreślił również, że Rosja jest agresorem, a Ukraina państwem broniącym swojej suwerenności. Jego zdaniem Zachód powinien wspierać napadnięty kraj, zamiast pozostawiać go pod presją Kremla. – Na miejscu Karola Nawrockiego zabiegałbym przede wszystkim o rozmowę telefoniczną z Trumpem, żeby wyjaśnić mu niestosowność i błędność polityki wspierającej Putina i pozostawiającej Ukrainę na pastwę Rosji – powiedział w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” były prezydent.
Nawrocki nie widzi drastycznej zmiany zagrożenia
Kontrowersje wzbudziły także słowa prezydenta Karola Nawrockiego, który w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” stwierdził: „Nie widzę drastycznej zmiany zagrożenia rosyjskiego”. Do tej wypowiedzi również zdecydowanie odniósł się Kwaśniewski. Były prezydent uznał ocenę Nawrockiego za błędną i podkreślił, że zagrożenie ze strony Rosji rośnie. Wskazał na rosyjską agresję przeciwko Gruzji, aneksję Krymu, pełnoskalową inwazję na Ukrainę oraz działania hybrydowe wymierzone w państwa NATO.
– Zagrożenie istnieje i rośnie. Jest ono coraz bardziej widoczne od ataku Rosji na Gruzję, przez aneksję Krymu w 2014 r., aż po pełnoskalową wojnę rozpoczętą w 2022 r. Jeżeli dodamy do tego testowanie NATO, czyli różnego rodzaju działania hybrydowe Rosji, a także inne incydenty – drony nadlatujące nad kraje bałtyckie czy nad Polskę oraz akcje terrorystyczne – to obraz staje się jeszcze bardziej niepokojący – przekazał Kwaśniewski.
Czy polski prezydent powinien zareagować?
Spór pokazuje, jak ważne dla bezpieczeństwa Polski są relacje transatlantyckie i przyszłość Ukrainy. Porozumienie Waszyngtonu z Moskwą kosztem ukraińskiej suwerenności mogłoby poważnie osłabić bezpieczeństwo Europy. Dlatego, zdaniem Kwaśniewskiego, Polska nie powinna milczeć, gdy zagrożone są podstawowe zasady prawa międzynarodowego. I trudno się z byłym prezydentem w tej sprawie nie zgodzić.
Źródło: rp.pl