Czarnek wszystko wyśpiewał! OTO plan PiS na wybory?! „Dużo ryzykujemy…”
screen / TV Republika
Przemysław Czarnek ma pomysł na przyszłoroczne wybory. W prawicowych mediach przedstawił plan, jak odebrać władzę Koalicji 15 października.
Czarnek ma pomysł na wybory
Wybory parlamentarne za rok, ale już teraz polityczni liderzy zastanawiają się, w jakiej konfiguracji zawalczyć o miejsca w nowych Sejmie i Senacie. Bo wygląda na to, że w 2027 roku matematyka będzie wyjątkowo istotna. Przykładowo, sondaże pokazują przewagę KO nad PiS, ale już sojusznicze partie z koalicji rządzącej balansują na granicy progu wyborczego. Bez nich Donald Tusk nie utrzyma władzy. Pojawiają się więc różne koncepcje – od osobnego startu, przez wspólna lista KO i PSL, a obok lista lewicowa, po jedną szeroką listę.
I tak samo jest na prawicy. PiS ma świadomość, że samo wyborów nie wygra i trzeba będzie jakoś dogadać się z innymi prawicowymi partiami. Póki co mowa o pakcie senackim, ale w grze może być też wspólna lista do Sejmu. Kluczową rolę ma odegrać Karol Nawrocki, który ma firmować taką listę swoim nazwiskiem. Byłby to bezprecedensowy udział prezydenta w kampanię wyborczą.
– Polskę trzeba ratować. Jak to ujął pan prezes Jarosław Kaczyński: „Byle nie Tusk”. Najlepsza byłaby jedna wspólna lista całej prawicy. My jesteśmy gotowi się dogadać – oświadczył na łamach tygodnika „Sieci” Przemysław Czarnek. A jak tak mówi człowiek wybrany przez prezesa na kandydata na premiera, to trzeba takie słowa brać poważnie. Pozostaje pytanie, jak na taki pomysł zareagują inne środowiska.
– Ale czy taką gotowość mają też w sobie koledzy z innych ugrupowań? Mateusz Morawiecki już zadeklarował, że do wyborów chce iść sam – wskazał Czarnek. – Może jednak jeszcze przemyślą sprawę, bo Tusk może zmusić i Lewicę, i PSL, i może nawet Razem, do pójścia na wspólnej liście. A wówczas może utrzymać władzę. Dużo ryzykujemy idąc osobno – podkreślił wybraniec prezesa.
Dużo pytań i komplikacji
Taki plan byłby jednak trudny do dogadania. Kluczowy problem polega chyba na tym, że to PiS nadal widziałoby się jako wiodąca siła takiej koalicji. Ale inne zdanie na ten temat może mieć Konfederacja, dla której Jarosław Kaczyński nie jest żadnym liderem. A czy Mateusz Morawiecki, który przed chwilą uciekał z PiS, dogadałby się z ludźmi, którzy już zapisali go do obozu Donalda Tuska? Dlatego kluczową rolę miałby odegrać tu Karol Nawrocki. To jego zdanie na temat obsady list byłoby decydujące – czy Kaczyński się z tym pogodzi?
Pozostaje też kwestia Grzegorza Brauna. Wygląda na to, że i jego radykalna paria znalazłaby miejsce na wspólnej liście prawicy. Wskazują na to ostatnie wypowiedzi prezydenta, który bagatelizuje prorosyjskie ciągoty Brauna i jego ekipy. Czy obecność polityka-skandalisty na listach będzie do przełknięcia dla reszty prawicowej koalicji? Dla władzy wszystko…
Źródło: wPolityce.pl